Tłumaczenie: Ewa Bolińska-Gostkowska
Wydawnictwo Znak
Kraków 2010
Literatura amerykańska
Gatunek: powieść obyczajowa
Tytuł oryginału: The Sunflower
Tłumaczenie: Dorota Kaczor
Wydawnictwo Znak
Kraków 2012
Literatura amerykańska
Gatunek: powieść obyczajowa
W zeszłym miesiącu przeczytałam Stokrotki w śniegu Richarda Paula Evansa. Książka ta wywołała u mnie tyle pozytywnych emocji, że stwierdziłam, że w trybie przyspieszonym muszę przeczytać jeszcze coś ‘evansowego’. Z jednej strony wydawało mi się, że wszyscy oprócz mnie już znają twórczość tego autora. Z drugiej strony miałam wrażenie, że już kiedyś czytałam jakąś książkę Evansa, ale nie byłam pewna, czy ‘tego’ Evansa. I tu bukowniczek spełnił swoje zadanie jako wirtualny pamiętnik – okazuje się, że była to książka Doskonały dzień dokładnie tego samego autora.
O ile Stokrotki w śniegu podobały mi się ogromnie, o tyle Bliżej słońca, lub, jak kto woli, Słonecznik (bo i pod takim tytułem książka ta była wydana w Polsce) skończyłam w sumie tylko dlatego, że powieść tę bardzo szybko się czyta. To książka oparta na wziętej z życia historii dwojga ludzi, których połączyło przeznaczenie... Paul, przytłoczony ciężarem niepowodzeń w pracy, ucieka przed odpowiedzialnością do dalekiego Peru, gdzie angażuje się w pomoc bezdomnym dzieciom. Christine, porzucona przez narzeczonego dzień przed ślubem, jedzie z koleżanką na wycieczkę ... również do Peru. Można się domyślać, co będzie dalej. Historia może nie byłaby tak banalna, gdyby nie sposób, w jaki została przedstawiona. Bohaterowie są tak powierzchowni, że o jakimkolwiek rysie psychologicznym nie ma mowy. Dialogi tak płytkie, że nie powstydziłaby się ich niewolnica Izaura z brazylijskiej telenoweli. A w sumie szkoda, bo to naprawdę wartościowa historia pokazująca, jak ludzkie plany są weryfikowane przez życie. To również historia, która pokazuje, że „miłość jest silniejsza od bólu” [nie podaję numeru strony tego cytatu, bo został powtórzony co najmniej dziesięć razy].
Z kolei Stokrotki w śniegu z kolei to opowieść o wewnętrznej przemianie. Bohaterem jest James Kier, człowiek, który w życiu zawodowym osiągnął wielki sukces. Nie można jednak tego powiedzieć o jego życiu osobistym - przynajmniej do momentu, w którym go poznajemy. A poznajemy go w chwili, gdy pod wpływem niespodziewanych okoliczności przychodzi na niego chwila refleksji, która sprawia, że James chce zmienić swoje życie i naprawić krzywdy, których inni doznali z jego powodu. Stokrotki w śniegu to powieść o drodze do uzyskiwania przebaczenia i o wybaczeniu sobie samemu. To również powieść o szacunku do drugiego człowieka, o uczciwości i o prawdziwej miłości, o tym, że nie doceniamy tego, co mamy. To powieść o tym, jak bardzo można zawieść drugiego człowieka i o tym, jak trudno odzyskać zaufanie. Pewnie dla niektórych ta powieść to podobny banał, jak dla mnie Bliżej słońca, jednak na mnie zrobiła wrażenie. Przede wszystkim jest lepiej napisana – naprawdę odniosłam wrażenie, że obie te powieści napisał ktoś inny.
Możliwe, że moje odczucia pokazują, że każda książka musi trafić na dobry moment u czytelnika, żeby mogła się podobać. Może po prost zbytnio się rozpędziłam z tym Evansem... Na razie wystarczy Evansa.
Obie książki przeczytałam w ramach Wyzwania osobistego (styczeń i luty 2013)