Saga o Gutowie, tom 1.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Warszawa 2010
472 strony
Literatura polska
Powieść obyczajowa
Przeczytałam wreszcie pierwszy tom popularnej sagi Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy i - szczerze powiem - moja pierwsza reakcja była taka, że chciałam tupnąć nogą i krzyknąć „A widzisz! Tak to jest!”. Tak to jest, jak się człowiek na coś nastawi. Tak to jest, jak człowiek porównuje. Tak to jest, jak się człowiek naczyta pozytywnych recenzji i stworzy sobie nie wiadomo jakie wyobrażenie o książce...
Po przeczytaniu pierwszej części Cukierni stwierdzam, że nie dołączę do grona czytelników zauroczonych do granic możliwości tą serią Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, co nie znaczy, że książka mi się nie podobała. Podobała się, ale nie rzuciła na kolana. Po przeczytaniu tylu recenzji wyrażających zachwyt, po ocenach, jakie książka dostała na LC, oraz po lekturze książki Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich byłam pewna, że – podobnie jak w przypadku Podróży – nie będę mogła oderwać się od książki, że będzie fascynująco, wręcz idealnie. A ja czytałam, czytałam i skończyć nie mogłam... Być może zrekompensują to kolejne tomy. Jak na razie pierwszy tom Cukierni trochę mnie znudził.
Przede wszystkim zaskoczyła mnie liczba bohaterów. Na początku byłam przytłoczona i nieco zdezorientowana, ale znalazłam metodę na to, jak uporządkować sobie wydarzenia rozgrywające się w XIX wieku i w XX wieku. Otóż, pozwoliłam sobie na mały eksperyment – dwie trzecie książki przeczytałam nie w kolejności proponowanej przez autorkę, ale chronologicznie i przyznam, że zadziałało to na korzyść – wszystko sobie poukładałam, przyjrzałam się drzewu genealogicznemu, a co najważniejsze, zauważyłam, z jakim rozmachem autorka podeszła do tematu. Mam nadzieję, że ten potencjał zostanie wykorzystany w kolejnych tomach Cukierni oraz kolejnej "odnogi" Podróży do miasta świateł. I choć uważam, że pierwsza część Cukierni jest świetną pozycją wyjściową do snucia kolejnych opowieści, to tajemniczy wątek zaginionego pierścienia nie wydał mi się zbyt porywający.
Dużym plusem jest fakt, że widać, że mamy do czynienia z autorką doskonale przygotowaną do tego, aby umiejętnie oddać klimat dziewiętnastowiecznej Polski, zaznajomić czytelnika ze zwyczajami i konwenansami panującymi we dworach, przedstawić sytuację kobiet, zarysować tło historyczno-obyczajowe, a dodatkowo posługującej się doskonałym językiem, więc czyta się z przyjemnością i jest to bardzo kształcąca lektura.
Sięgnę więc po następne tomy Cukierni, bo ciekawi mnie, jak autorka wykorzysta to, co w Zajezierskich nakreśliła z taką starannością i dbałością o szczegóły. Ale to dopiero za jakiś czas...
Książkę tę zaliczam do wyzwań:
Trójka e-pik jako książkę, w której motyw kulinarny odgrywa ważną rolę
Z literą w tle - litera G
Z półki
Wyzwanie osobiste - Lista nr 4: Ileż można zwlekać...