Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

50/2013 Drugie dziecko - Charlotte Link

Tytuł oryginału: Das Andere Kind
Tłumaczenie: Dariusz Guzik
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2011
520 stron

Powieść kryminalno-psychologiczna


Charlotte Link to nazwisko, które co rusz pojawia się na blogach, które podczytuję. Już od dłuższego czasu zbierałam się, aby sięgnąć po którąś z powieści nieznanej mi niemieckiej autorki i wyrobić sobie własne zdanie. Na pierwszy ogień poszła więc powieść Drugie dziecko, którą jakimś cudem dorwałam w bibliotece. 

Głównym miejscem akcji tej powieści jest niewielka wioska Staintondale niedaleko Scarborough w angielskim Yorkshire, gdzie dochodzi do dwóch brutalnych morderstw. Policja szuka sprawcy, choć nie wie, czy oba morderstwa były ze sobą powiązane. Trop prowadzi kilkadziesiąt lat w przeszłość, kiedy dwoje dzieci, Fiona i Brian, zostało odesłane z zagrożonego wojennym bombardowaniem Londynu na farmę Beckettów w Staintondale. O ile stopniowo dowiadujemy się, jak potoczyły się losy Fiony oraz Chada, nastolatka z farmy, o tyle losy tytułowego  drugiego dziecka, nie są oczywiste. Czy bohaterom powieści uda się rozwiązać mroczną tajemnicę z przeszłości? Jasne, że tak ;-) Trudno, aby w powieści kryminalnej było inaczej. Zanim jednak dojdzie do rozwiązania zagadki, czytelnik będzie mógł przyjrzeć się dokładnie świetnie zarysowanym portretom psychologicznym bohaterów. Link stworzyła bardzo wyraziste postacie, którym bez trudu da się przypisać bardzo konkretne cechy charakteru. Strasznie mi się to podobało.


W ogóle powieść ta jest bardzo umiejętnie skonstruowana. Każdy rozdział kończy się w taki sposób, że trudno przerywać czytanie. Analiza wydarzeń, które miały miejsce, prowadzone jest z perspektywy kilku osób. Z zapisanych w formie e-maili wspomnień staruszki Fiony, czytelnik poznaje istotne zdarzenia z przeszłości, które kroku po kroku prowadzą do wyjaśnienia zagadkowych morderstw. Z kolei narrator informuje bardzo skrupulatnie o tym, jak na całą sytuację zapatrują się bohaterowie: Leslie,wnuczka Fiony, introwertyczna Gwen Beckett, mieszkanka farmy w Staintondale, jej narzeczony Dave Tanner czy przyjaciele Gwen przebywający właśnie na farmie. Ciekawym zabiegiem jest rozpoczęcie powieści od zdarzenia, którego uczestnicy pojawią się ponownie dopiero pod sam koniec powieści. Zanim dotarłam do rozdziału, w którym ponownie pojawiła się Pakistanka Semira, już zdążyłam zapomnieć, że w ogóle taka postać zaistniała na początku ;-)


No i cóż... Nie udało mi się odgadnąć zagadki. W ogóle nie podejrzewałam takiego obrotu spraw. Nie dałam rady połączyć przeszłości Fiony z teraźniejszością. Czyli akcja nie jest przewidywalna, a to wielki plus dla autorki ;-)


Jeśli pozostałe powieści Charlotte Link są skonstruowane w podobny sposób i równie mocno trzymają w napięciu, to zapisałabym się bez zastanowienia do grupy wielbicieli tej autorki. Wstrzymam się  jednak z taką deklaracją do momentu, aż przeczytam jeszcze ze dwie książki. Drugie dziecko bardzo mnie do tego zachęciło. Mało tego, teraz – kiedy już znam rozwiązanie – mam ochotę jeszcze raz przeczytać tę książkę, aby dokładnie przyjrzeć się, jak autorce udało się tak poprowadzić akcję, żeby zbić mnie z tropu :-)


Jedyne co mnie irytowało, to wyróżnienia w postaci kursywy w ilości przekraczającej zdrowy rozsądek. Mam wrażenie, że gdzie by książki nie otworzyć, to znajdzie się jakieś słowo kursywą. Nie wiem, czy to zabieg redaktorski, czy to autorka chciała zwrócić uwagę czytelnika na niektóre słowa, ale mnie to rozpraszało. Ale to już drobiazg. Książka jest świetna i jak najbardziej ją polecam.


Książkę przeczytałam w ramach osobistego wyzwania - Lista nr 1: Chyba tylko ja nie czytałam...

Wynotowałam sobie też dwa cytaty, które mi się bardzo spodobały i które chcę zachować:
Opisałam to wszystko dlatego, że chciałam zmierzyć się z prawdą. A mogłam to uczynić z całą jasnością i bezwzględnością jedynie pod warunkiem, że to wszystko spiszę. Myśli nagle się urywają, ulatują, zatracają się, pozostają niedokończone. Podczas pisania nie ma wymówek. Pisanie zmusza do skupienia, do tego, by precyzyjnie sformułować także to, co z pozoru niewyrażalne. Nie da się w piśmie pozostawić zdań niedokończonych. Uzupełnia się je, nawet jeśli umysł wzbrania się przed tym, a palce nie chcą dotykać klawiatury. Człowiek chciałby uciec, a jednak pisze dalej. [str. 386]
(...) im dalej i dłużej podążamy jakąś drogą, tym trudniejsza i obfitsza w konsekwencje jest droga powrotna. Zawsze istnieje punkt, w którym możemy zawołać Nie! I odmówić dalszego marszu. Jeśli ów punkt przegapimy, każdy późniejszy krok staje się coraz bardziej skomplikowany, zmuszając nas do wyjaśnień, dlaczego nie wcześniej... W którymś momencie nie mamy już po prostu odwagi. Zabrnęliśmy tak daleko, że odwrót staje się niemożliwy. A przynajmniej taki, który by w jakimś stopniu dawał nam jeszcze powód do dumy. I maszerujemy dalej, zaciskając zęby, głośno gwiżdżąc i nucąc melodie, zajmując się wieloma pobocznymi sprawami tylko po to, żeby zagłuszyć w sobie głos własnego sumienia. [str. 377]

piątek, 26 kwietnia 2013

40/2013 Niebo nad Indiami - Nicole C. Vosseler

Tytuł oryginału: Der Himmel über Darjeeling
Tłumaczenie: Barbara Niedźwiecka
Sonia Draga 
Katowice 2012
478 stron
Literatura niemiecka
Gatunek:  powieść przygodowa z wątkiem miłosnym

Tym razem dzięki ostatnio przeczytanej powieści Niebo nad Indiami niemieckiej autorki Nicole C. Vosseler  znalazłam się w dwóch ciekawych, aczkolwiek skrajnie różnych,  miejscach: najpierw na chwilę w Kornwalii, a potem na dłuższy czas w Indiach, gdzie śledziłam losy bohaterów: młodej dziewczyny Heleny, którą okoliczności zmuszają do opuszczenia domu i wyjazdu do egzotycznego kraju o zupełnie innej kulturze, innym klimacie, innych zwyczajach. Helena zabiera swojego młodszego brata i opuszcza kraj z tajemniczym człowiekiem Ianem Nevillem, którego poślubia. Helena decyduje się na taki desperacki krok, bo nie widzi innego wyjścia z trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się po śmierci swojego ojca. Jakie życie czeka ją w Indiach? Czy uda jej się zadomowić w egzotycznym kraju? Czy małżeństwo z rozsądku ma szanse przetrwać? Kim tak naprawdę jest człowiek, za którego wyszła za mąż? Jakie tajemnice skrywa?

Atmosfera dziewiętnastowiecznych Indii, przepiękne opisy egzotycznych krajobrazów, tajemniczość bohaterów, bolesne wspomnienia z dzieciństwa, ukazanie ciemnej strony ludzkiej duszy, dreszczyk emocji – a wszystko to na tle prawdziwych wydarzeń historycznych - to elementy, które składaja się na tę powieść i tworzą bardzo interesującą i spójną całość.


Tę opowieść o dorastaniu do miłości, o zaglądaniu we wnętrze ludzkiej duszy, o skrywanych tajemnicach czytało mi się lekko, szybko, z zainteresowaniem i przyjemnością. To kilka życiowych historii, które nie pozostawią czytelnika bez emocji. Polecam nie tylko miłośnikom romansów, bo to bardziej powieść przygodowa, wcale niebanalna. A egzotyka powalająca: Bombaj, Delhi, Kalkuta, Darjeeling – czegóż więcej chcieć? I choć w tle dzieją się dramatyczne wydarzenia , mogę śmiało powiedzieć, że wyjątkowo zrelaksowałam się podczas czytania tej książki - autorka bardzo umiejętnie odkrywała kolejne tajemnice bohaterów, skłaniając jednocześnie czytelnika do snucia własnych domysłów, co do wyborów i decyzji bohaterów. Doskonała na dłuuuugi weekend ;-)

 Żadna egzystencja, żadna droga życiowa nie jest bezsensowna. kto zrozumiał, jak powiązane są ze sobą wszystkie rzeczy tego świata, nie przelewa już łez, ponieważ dla tego, kto patrzy na świat z właściwym sobie zrozumieniem, nie ma zmartwień. [str. 106]

czwartek, 21 lutego 2013

21/2013 Do ostatniej łzy - Anna Quindlen

Tytuł oryginału: Every last one
Tłumaczenie: Maria Kabat
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2012
350 stron
Literatura amerykańska
Gatunek: powieść psychologiczno-obyczajowa
 
Do ostatniej łzy to druga książka Anny Quindlen, jaką czytałam. Pierwszą była Posiadłość Blessingów, która mi się bardzo podobała, ale nie napisałam o niej, bo czytałam ją na wakacjach i mnie leń ogarnął... Pamiętam błogość, wszechogarniający spokój i bardzo ciekawy temat: to była opowieść o mężczyźnie, który zaopiekował się znalezionym niemowlęciem...

Do ostatniej łzy to powieść o ludzkim dramacie. Na początku wydawało mi się, że to będzie książka o amerykańskiej rodzinie, która wiedzie zwyczajne życie, jak wiele innych rodzin. Z opisu wiedziałam jednak, że będzie jakieś ‘przed’ i jakieś ‘po’. I bardzo długo autorka kazała czekać, aż ‘to’ się wydarzy. Opowieść ta składa się z dwóch części – najpierw jest historia głównej bohaterki Mary Beth Latham, która opowiada o swojej rodzinie, o dzieciach – córce Ruby i bliźniętach Aleksie i Maksie, o codziennych zajęciach i problemach związanych z wychowaniem, czyli opowieść o tym, jak wyglądało życie Mary Beth zanim wydarzyła się tragedia, a w drugiej – co było ‘po’... Bohaterka bardzo precyzyjnie określa i analizuje odczucia, które jej towarzyszyły, kiedy jej życie legło w gruzach. Opowiada o powolnym procesie dojrzewania do tego, by spróbować zacząć budować życie od nowa, oraz o tym, co ją do tego motywowało.


Książka jest niezwykle poruszająca, smutna, ale nie dołująca. Anna Quindlen bardzo dokładnie i umiejętnie wnika we wnętrze bohaterki. Wielokrotnie zastanawiałam się, czy w ogóle jest możliwe, aby tak skrupulatnie opisać czyjeś odczucia, jeśli się samemu czegoś takiego nie przeżyło. Pewnie się da, ale trzeba być doskonałym obserwatorem i mieć świetny warsztat pisarski. A widzę, że ta Anna Quindlen spełnia oba te warunki. Po obfitości emocji, których mi dostarczyła, już wiem, że trafi na listę moich ulubionych autorów


Sugeruję, aby nie czytać zbyt wiele o tej książce, bo natknęłam się na opinie ze spojlerami, które zabierają co najmniej połowę przyjemności z odkrywania wydarzeń, jakie mają miejsce w tej powieści. Warto je odkryć samemu.


Wyzwanie osobiste (luty/2013) Lista nr 3: 'Posmakowałam, chcę więcej...'