Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobra Literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobra Literatura. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 października 2012

Przewrotność dobra - Jolanta Kwiatkowska

Wydawnictwo Dobra Literatura
Seria Z wykrzyknikiem!
Wydano w maju 2012
280 stron
Literatura polska
Gatunek: powieść psychologiczna

AUTOR: Jolanta Kwiatkowska

Strona autorki - TUTAJ
Zdjęcie ze strony wydawnictwa Dobra Literatura.

INNE KSIĄŻKI tej autorki:
 Tak dobrze, że aż źle 2010
Kod emocji 2010 
Rozsypane wspomnienia 2011 
Pułapka Nowego Roku 2012
 
CZAS akcji:
czasy współczesne

BOHATEROWIE:
Dorota Cichocka, Krzysiek - jej brat, pani Eleonora, Alusia, Adam i Ewa - małżeństwo, pani Krysia, Robert
 

TEMATYKA: 
Życie to nie bajka.

PRZESŁANIE:
Dobro i zło współistnieją i przenikają się wzajemnie. Czy pod pozorem czynienia dobra można uczynić aż tyle zła? 

Idealnie dobrane MOTTO:
Niewiele byłoby zła na świecie, gdyby nie można go było popełnić w imię dobra.
Marie von Ebner-Eschenbach
MOJE ODCZUCIA:
Powiem krótko – zaparło mi dech.

Za sprawą Doroty, bohaterki książki Jolanty Kwiatkowskiej Przewrotność dobra, zostałam najpierw skutecznie wbita w fotel i wprawiona w bezruch, a następnie poddana wieloetapowej obróbce. 

Efekt? Czuję się tak, jakby mnie ktoś przeprał, pougniatał, wywirował, przemaglował i próbował wyprasować. Myśli tyle, że nie wiadomo, od czego zacząć poskładanie ich w całość. Stwierdziłam, że nawet nie będę próbowała snuć recenzyjnych wywodów na ten temat, bo książka ta jest tak niejednoznaczna, że każdy odbierze ją inaczej, tak jak każdy z nas w innym miejscu stawia sobie granicę między dobrem i złem, między czarnym i białym, a to właśnie jest wiodącym zagadnieniem. Jedno jest pewne – historia Doroty jest tak poruszająca, że nie ma siły, aby pozostawiła kogoś obojętnym. Nie ma możliwości, żeby przeczytać tę książkę i nic nie poczuć.

Nie będę streszczać fabuły, bo to nie ma sensu. Dla mnie Przewrotność dobra to opowieść o cierpieniu dziecka, które – maltretowane psychicznie i emocjonalnie przez całe dzieciństwo - nie ma szansy na to, by wyrosnąć na odpowiedzialnego człowieka zdolnego do miłości. Patrząc nieco szerzej, to powieść o naturze człowieka, o podupadającej moralności, o niezrozumieniu wartości i naginaniu ich do własnych potrzeb.

Niesamowite jest to, jak różnorodne odczucia wobec bohaterki rodzą się w trakcie czytania – od sympatii poprzez litość aż do głębokiej niechęci. U mnie jednak nade wszystko dominowało współczucie – i dla małej Dorotki, i dla Doroty manipulującej ludźmi i nakręcającej scenariusz życia tak, by zaspokoić swoje potrzeby i odpłacić za doznane krzywdy, niezdolnej do miłości.

Książka jest też ciekawa pod względem kompozycji. Początek jest na tyle zwyczajny, że chwilę później „ginie” przytłoczony ciężarem opowieści niezwyczajnej Dorotki. Ciekawe rozwiązanie z korespondencją mailową i „rozwinięciem” do e-maili. Koniec okazuje się świetnym dopełnieniem i klamrą kompozycyjną. Przyznam, że zakończenie mocno mnie zaskoczyło.

Brawa dla autorki za powstrzymanie się od stronniczości, za niebywałą spostrzegawczość i znajomość ludzkiej psychiki, za dostrzeganie tego, co trudne do wychwycenia, za odwagę, żeby krzyczeć, za niezamiatanie pod dywan, za poruszenie naprawdę ważnych tematów. Mimo niezwykle trudnej tematyki przeczytanie tej książki było ogromną przyjemnością, a świadomość, że wśród polskich autorów są tak doskonali obserwatorzy, jest naprawdę budująca.

Krótko mówiąc:
poruszająca, bolesna, zmuszająca do refleksji


Bardzo dziękuję wydawnictwu Dobra Literatura za egzemplarz recenzencki.


piątek, 7 września 2012

Spektrum - Krystian Głuszko

Wydawnictwo Dobra Literatura
Seria Z wykrzyknikiem!

Wydano styczniu 2012
124 strony
Literatura polska
Gatunek:
autobiografia

AUTOR: Krystian Głuszko
Oficjalna strona lub blog autora - LINK
Strona autora na FB - LINK


MOJE ODCZUCIA:
Spektrum − zakres, zasięg czy widmo?

Spektrum to kolejna pozycja z serii ‘Z wykrzyknikiem!’ Wydawnictwa Dobra Literatura, po którą sięgnęłam. ... i dobrze zrobiłam, bo jest to książka, która wywołuje ogrom emocji i nie pozostawia człowieka obojętnym.


Tym razem słyszymy krzyk Krystiana, młodego chłopaka, który nie może odnaleźć się w rzeczywistości. To krzyk duszy zmęczonej bólem spowodowanym niezrozumieniem, odrzuceniem, bezsilnością... To próba zespolenia w konkretną całość wspomnień, odczuć, emocji. To próba zespolenia dwóch światów. Krystian Głuszko żyje w dwóch rzeczywistościach – tej, która uważana jest za „normalną” i tej, która dotyczy człowieka z inną konstrukcją mózgową.

Pan Bóg stworzył mnie inaczej niż Ciebie, mój mózg jest inny od urodzenia... Ma cechy autystyczne, a ja diagnozę mieszczącą się w tym spektrum... (...) już zawsze pozostanę kimś innym od reszty, a Ty nigdy nie zobaczysz świata tak, jak widzę go ja...  [str. 99]
Podziwiam odwagę autora za to, że odsłonił czytelnikom bolesne tajemnice swojego świata, niezrozumiałego i niemożliwego do ogarnięcia. Podziwiam go za to, że zdecydował się sięgnąć pamięcią do chwil związanych z głębokim cierpieniem, by przeżyć je ponownie, a to wszystko po to, by pokazać czytelnikowi, jak boleśnie można odbierać życie i jak trudno to zrozumieć.

Co najważniejsze, Krystian Głuszko dostarczył nam też dowodów na to, jak wielką moc ma miłość. Poznał ją i doświadczył dzięki Ewie, która potrafiła pokochać go takim, jaki jest. Z całym spektrum.


POLECAM:
- miłośnikom niełatwej literatury
- tym, którzy lubią książki „do przemyślenia”
- psychologom i lekarzom, zwłaszcza tym, którzy sądzą, że są w stanie pomóc i uleczyć...


Krótko mówiąc:
przejmująco, boleśnie, kojąco


Bardzo dziękuję wydawnictwu Dobra Literatura za egzemplarz recenzyjny.


wtorek, 24 lipca 2012

Droga do Tarvisio – Grzegorz Kozera

Wydawnictwo Dobra Literatura
Seria „Z wykrzyknikiem!
Wydano w kwietniu 2012
182 strony
Literatura polska
Gatunek: powieść drogi

AUTOR: Grzegorz Kozera

Blog autora

Inne książki tego autora:
Proza:
Biały Kafka (2004)
Kuracja (2008)
Poezja:
Upadek (1989)
Strip-tease (1989)
Piosenka powieszonego amanta (1993)
Niebieski motyl i inne wiersze (1995)
Sierżant Garcia nie żyje (1998)
Data (2011)
Dramat:
Karnawał albo Idol polski (1998)
Klub morderców (1999)

MIEJSCE akcji:
Czechy (Frydek-Mistek, Praga), Austria (Wiedeń), Włochy (Tarvisio, Padwa)

CZAS akcji:
kwiecień 2011

BOHATEROWIE:
Grzegorz, Matylda zwana przez Grzegorza Mat

TEMATYKA
:
Spojrzenie „we wsteczne lusterko” (jak widać na okładce) czyli analiza swego życia.

PRZESŁANIE:
Życie jest drogą pełną nieoczekiwanych zdarzeń...
Na pewne sprawy może być za późno...

MOJE ODCZUCIA
:
Droga do Tarvisio... Czyli właściwie droga dokąd? Niezawodny Google podpowiada, że to „miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Friuli-Wenecja Julijska, w prowincji Udine”. Niewiele, ale chyba właśnie chodzi o to, by zbyt wiele nie sugerować. Sądzę, że Grzegorz Kozera nie zatytułował swojej książki Droga do Pragi czy Droga do Padwy, ponieważ wzbudziłby tym u czytelnika konkretne oczekiwania. Wybrał za cel swej podróży miejsce bardziej nieznane niż znane większości polskich czytelników. Taka jest też podróż głównego bohatera – choć wiedzie przez znane miejscowości jej finał jest nieoczekiwany. Zaskakujące jest nie tylko miejsce, w które przybywa bohater, ale i charakter tej podróży, która w zamierzeniu miała być wspólną wyprawą dwóch kochających się (?) osób, a w rezultacie staje się samotną wyprawą człowieka zgorzkniałego, nieszczęśliwego, niezadowolonego z życia, mimo wieku wciąż poszukującego szczęścia. Jest to opowieść o tym, jak łatwo można coś w życiu przegapić, o ironii losu, o tym, że czasem zbyt późno zdajemy sobie sprawę z tego, co mamy.

Początkowo wkurzałam się na bohatera, który z jednej strony wyśmiewa się z „Polaczków”, a z drugiej sam postępuje dokładnie tak samo, jak oni. Niektóre momenty wzbudziły u mnie odrazę, a dosadne przekleństwa wcale nie wydały mi się niezbędne do przekazania swych odczuć i spostrzeżeń. Miałam więc w trakcie czytania bardzo mieszane odczucia. Miałam zamiar odłożyć książkę.  Irytował mnie prześmiewczy ton autora, krytykanctwo, drażniła mnie narracja - wszystko ciurkiem pisane, bez wyróżnienia dialogów.  I kiedy już chciałam dać sobie spokój z czytaniem wątpliwej jakości wywodów życiowego nieudacznika, alkoholika na odwyku, niekonsekwentnego agnostyka, jego przemyślenia zaczęły składać się w konkretną całość, na dodatek na tyle przewrotną, że w rezultacie książka ta – po której wcale nie spodziewałam się, że da mi wiele do myślenia, biorąc pod uwagę pierwsze wrażenie - sprowokowała dużo więcej przemyśleń niż jakieś konkretne rozważania.

Najpierw sądziłam, że jej jedyną zaletą jest to, że bardzo szybko się ją czyta. Po tym, jak sprzeczne uczucia wywołała we mnie i jak długo o niej myślałam, wnioski, do których doszłam, stwierdzam, że było warto przebyć drogę do Tarvisio (albo gdzie indziej) z Grzegorzem Kozerą. Warto było przebyć drogę, która jest pretekstem do przyjrzenia się samemu sobie, swoim decyzjom i otaczającej rzeczywistości.

POLECAM:
- osobom otwartym na czytelnicze wyzwania
- czytelnikom lubiącym książki dające do myślenia

Krótko mówiąc:
specyficznie, inteligentnie, kontrowersyjnie



Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura za egzemplarz recenzencki.

piątek, 9 marca 2012

Gdy nie nadejdzie jutro - Paweł Skawiński

Gdy nie nadejdzie jutro - Paweł Skawiński
Dobra Literatura
Słupsk 2011
220 stron
*****************
Miejsce akcji:
Indie
Nepal
*****************
Pierwsze zdanie:
Wyszedłem z terminalu bombajskiego lotniska Shivaji ubrany w buty trekingowe i gruby polar.
Ostatnie zdanie:
Dlatego warto się im bliżej przyjrzeć.
**************
Książka Gdy nie nadejdzie jutro to druga książka z serii Lektury reportera wydana przez wydawnictwo Dobra Literatura. Pierwszy zbiorek reportaży nosi tytuł Każdy zrobił co trzeba. Właśnie – tytuł. To pierwszy element, który mnie zaniepokoił, jeśli chodzi o książkę Pawła Skawińskiego. Gdy nie nadejdzie jutro to – według mnie – niepokojący, mocno pesymistyczny tytuł. Treść książki jednak wszystko wyjaśnia.

Tym razem poznajemy realia współczesnych Indii i Nepalu – dwóch krajów azjatyckich, które swą egzotyką przyciągają wielu europejskich turystów. Jednakże Paweł Skawiński prezentuje tę stronę rzeczywistości, której w trakcie zwiedzania Indii czy Nepalu tak łatwo  nie zauważymy. Wycieczka śladami reportera nie prowadzi do symbolu Indii –Tadż Mahal, mistycznego Radżasthanu maharadżów, nepalskiej „świątyni małp” czy majestatycznych Himalajów. Nie ma blasku złota ani intensywności kolorów. Nie ma smaku egzotycznych potraw. Jest to, co przed turystami się ukrywa. Są slumsy, są burdele zatrudniające nastoletnie dziewczynki, są śmietniki, gdzie pracują kobiety, próbujące w ten sposób zarobić na życie. Trwa nieprzerwana wojna domowa, a gwałty dokonywane przez żołnierzy to standard. Są odwieczne podziały kastowe. Jest ludzka bezsilność wobec działań rządzących oraz wojska, wszechobecna bieda...

Wydawałoby się, że w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby rzeczywiście „nienadejście jutra”. Co najdziwniejsze, w ludziach, którzy na co dzień doświadczają skrajnej nędzy, nie gaśnie entuzjazm i chęć do walki o lepsze jutro. Rozwiązanie, które młodzi ludzie coraz częściej wybierają, to ucieczka za granicę. Młodzi widzą w niej szansę na godne życie. Do swej ojczyzny już nie wracają...

Po przeczytaniu obu książek z tej serii widzę, że zakładają ukazywanie czytelnikom ciemnych stron życia danej rzeczywistości, w danym kraju.

Krótko mówiąc:
inaczej, przejmująco, prawdziwie
*****************
PODSUMOWANIE
O - okładka - dobrze dobrana
C - ciekawa? - niesamowita, przerażająca
E - emocje? - bardzo emocjonująca
N - negatywy? - treść jest tak przytłaczająca, że nawet jeśli są jakieś negatywy, to nie zwraca się na nie uwagi
A - ambitna? - owszem, ambitna próba pokazania prawdy o życiu w Indiach i Nepalu

POLECAM:
- zainteresowanym krajami azjatyckimi,
- lubiącym literaturę faktu,
-szukającym prawdy o świecie.

*****************
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura.

środa, 4 stycznia 2012

Kalinka - Andrzej Lipiński


Kalinka
Andrzej Lipiński
Wydawnictwo Dobra Literatura
Słupsk 2011
236 stron
*****************
 Pierwsze zdanie:
Pewnego dnia zasadziliśmy z żoną Roślinkę.
*****************
Z różnych powodów co jakiś czas sięgam po książki dotyczące ludzkiego cierpienia, chorób, śmierci... Nie każdy moment w życiu jest jednak na to odpowiedni. Muszę mieć pewność, że będę umiała się zdystansować i że zanadto nie poddam się emocjom. W związku z tym Kalinka naczekała się na półce.

Autorem historii miłości rodziców do chorej córeczki jest... No właśnie - kto? Los, Bóg, przypadek, 'popsuty' gen? Andrzej Lipiński, ojciec Kalinki, u której zdiagnozowano rdzeniowy zanik mięśni - chorobę, która zwykle nie pozwala żyć dłużej niż sześć lat, dzieli się w książce Kalinka swoimi wspomnieniami i trudnymi przeżyciami. Wieść o nieuleczalnej chorobie - zwłaszcza gdy dotyka ona niewinną, bezbronną istotę - od zawsze wywoływała krzyk duszy i pytanie „dlaczego?”.  Dramatyzm sytuacji wzrasta, gdy chodzi o własne dziecko; gdy nie jest to gdzieś, ale tutaj; gdy osobą, która staje w obliczu choroby nie jest ktoś, ale ktoś najbliższy. I gdy jest się bezsilnym wobec tego, co nieuniknione. Gdy wszelkie działania mające przywołać cud, okazują się walką z wiatrakami. A cud, w który się wierzyło, nie nadchodzi. ‘Cud’ w rozumieniu rodziców...

Momentem, który mnie wzruszył, było spojrzenie ojca w oczy Kalinki i uświadomienie  sobie, że świat córeczki jest dla niej „normalnym” światem, że ona jest uznawana za nieszczęśliwą przez tych, którzy wiodą „normalne” życie, że dla niej normalny świat to mama i tata, którzy są blisko i przy których Kalinka czuje się bezpiecznie.

Nie pokuszę się o to, aby próbować wytłumaczyć, czym jest ta książka, i co autor chciał przekazać. To, co czytelnik w niej odnajdzie, zależy również od jego własnych życiowych doświadczeń.

Ocena, którą wystawiam, to wyłącznie ocena za język, jakim napisana jest książka, opracowanie graficzne, ładne wydanie. Nie oceniam przeżyć, decyzji, postawy rodziców, bo to ocenie nie podlega. Wiem, że większość rodziców w podobnej sytuacji robi to samo – daje z siebie tyle, ile może. A Andrzej Lipiński i jego żona Barka dali Kalince bardzo, bardzo wiele. Na pewno mogą z czystym sumieniem powiedzieć sobie: „Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy”. A ja dodam, że nawet więcej.


*******************
Moja ocena: 5,5/6

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura za egzemplarz recenzyjny.


niedziela, 3 lipca 2011

Każdy zrobił, co trzeba - na pewno?


Każdy zrobił, co trzeba
Bożena Aksamit
Katarzyna Kokowska
Ewa Orczykowska
Oliwia Piotrowska
Ewa Wołkanowska
Honorata Zapaśnik
Wydawnictwo Dobra Literatura
Seria Lektury reportera
Słupsk 2011
216 stron

*****************
Pierwsze zdanie:
    Fascynują, bo żyją w domu w lesie, mają siedmioro dzieci i czas.
Ostatnie zdanie:
    Grożą: będziesz miał wpierdol albo dają sobie po razie i sprawa załatwiona.
******************
Każdy zrobił, co trzeba. Czyli ile? Czy jest jakaś norma, która określa, ile należy zrobić w danej sytuacji? Skąd wiadomo, jak należy postąpić?

Każdy zrobił, co trzeba to pierwsza książka z serii Literatura reportera wydana przez Wydawnictwo Dobra Literatura we współpracy z portalem www.lekturyreportera.pl, a jednocześnie parafraza tytułu jednego z piętnastu reportaży, zamieszczonych w tej książce Każdy zrobił, co do niego należało.

Prawdziwe opowieści o ludziach, którzy żyją obok nas, powstały dzięki temu, że autorki „weszły w tłum” po to, aby wychwycić to, o czym napisać warto i o czym napisać trzeba. Nie jest to jednak nietaktowne wdarcie się w czyjeś życie, ale prosty przekaz tego, co zapytane osoby chcą przekazać innym poprzez swoje wspomnienia, opisy sytuacji, które miały miejsce w ich rzeczywistości, czy przeżycia, które im towarzyszyły. 

Część reportaży dotyczy sytuacji, jakie dobrze znamy z codzienności. Jest na przykład reportaż o skromnym człowieku obdarzonym niezwykłym talentem literackim, który jak niewielu „umie przekraczać codzienność” [str. 28]. A w tejże codzienności jest nieuleczalnie chora dziewczyna i jej matka, jest przemoc w rodzinie, w jaką trudno uwierzyć, jest alkohol, samobójstwo, śmierć dziecka, szantaż, pedofilia, jest też samotność, starość i zamyślenie nad życiem. 

Inne reportaże z kolei dotyczą tego, co jest inne. Ich bohaterami są na przykład niepełnosprawni, którzy tworzą teatr Arka we Wrocławiu, cygański chłopiec, wietnamscy uchodźcy, ludzie z kresów, małżeństwo amiszów mieszkające w Polsce, które stara się żyć na tyle zgodnie z tradycją, na ile to możliwe w polskich realiach, oraz ludzie, którzy próbują ocalić od zapomnienia muzykę ludową. 

Te niezwykle reportaże, choć z pozoru są jedynie zwykłą relacją, spełniają ważne zadanie – akcentują to, co nie każdemu łatwo dostrzec, co mogłoby w ogóle nie ujrzeć światła dziennego i nie zaistnieć w ludzkiej świadomości. Tak więc nie tylko informują, ale również uwrażliwiają czytelnika na drugiego człowieka. Każą mu zerknąć do sąsiada przez płot i zatrzymać przed sąsiednimi drzwiami. Nie po to jednak, by nadać niezdrowy rozgłos, ale po to, aby nie ‘przespać’ niebezpieczeństwa, w którym może być nasz bliski, sąsiad, kumpel, się znajduje, ale boi się o tym powiedzieć. I każą mu nie bać się zareagować. Uświadamiają też czytelnikowi, ile jest rzeczy szybko odchodzących w niepamięć, a wartych zachowania w pamięci. I jednocześnie jak wiele i niewiele trzeba zrobić, żeby nie zapomnieć.

Generalnie każdy z reportaży niesie ze sobą jakieś przesłanie. Największe wrażenie zrobił na mnie Czas zwyczajny Oliwii Piotrowskiej. Jego bohaterka, siedemdziesięcioletnia samotna kobieta, dokonuje swego rodzaju 'podsumowania' swojego życia. Czy zrobiła w swoim życiu, co trzeba? Bardzo mi się też spodobał reportaż Dziwolągi też grają Ewy Orczykowskiej o ludziach niepełnosprawnych, których pasją stał się teatr. Czy to, że realizują się przez sztukę, pokonując swoje niesprawności oznacza, że robią to, co trzeba? Poruszył mnie też dramatyczny reportaż Ewy Wołkanowskiej Z Wietnamu do Polski przez las o wietnamskich uchodźcach, którzy żyją w Polsce. Czy to, że zostawili swoje rodziny w dalekim Wietnamie po to, by szukać lepszego życia oznacza, że zrobili to, co trzeba?

Reportaże zebrane w tej książce skłaniają do zastanowienia się, ile należy zrobić, by móc powiedzieć: „Zrobiłem, co trzeba”, „Zrobiłam, co do mnie należało”.

*******************
Moja ocena: 6/6

Dziękuję bardzo wydawnictwu Dobra Literatura za egzemplarz recenzencki.

sobota, 2 lipca 2011

Sex? Drugs? Rock’n’roll? (Dni trawy - Philip Huff)

Dni trawy
Philip Huff

Dagen van Gras
Tłumaczenie: Matylda Jastrzębska
Wydawnictwo Dobra Literatura
Gdańsk 2010
172 strony

*****************
Pierwsze zdanie:
    Nazywam się Ben.
Ostatnie zdanie:
    Prawie jesteś w domu. Weldra..
******************

Co jest ważne dla młodego człowieka, który szuka swojego miejsca w życiu? Seks? Narkotyki? Muzyka? Nic bardziej mylnego.

Bardzo osobistą, ale i niezwykle uniwersalną odpowiedź daje holenderski debiutant Philip Huff w autobiograficznej książce Dni trawy. Jej bohater, Ben van Deventer, z pełną szczerością opowiada o swoich trudach dojrzewania.

Jak każdy nastolatek, Ben potrzebuje i poszukuje ciepła i miłości. Nie zaznał ich w życiu zbyt wiele. Rodzice się rozstali, Ben zdecydował się zostać z matką.  Nie żyje też ukochany dziadek, któremu Ben zawdzięcza dużo więcej niż tylko naukę gry w szachy. Dziadek przekazuje mu wiele życiowej mądrości.

Jak większość nastolatków, Ben boryka się z problemami właściwymi swemu wiekowi. Z jednej strony, potrzebuje i poszukuje prawdziwej przyjaźni, ale z drugiej, jako introwertyk i samotnik, nie ma wokół siebie tłumów przyjaciół. Spędza czas głównie z Tomem, którego uważa za swojego przyjaciela. W klinice, do której trafia poznaje też Annę, która opowiada mu, jak zniszczyła ją nienawiść.

Jak wielu nastolatków, Ben mocno doświadcza samotności, zwłaszcza po śmierci dziadka. Ucieczkę od trudnej rzeczywistości, znajduje w muzyce. Słucha jej namiętnie. Gra też na gitarze. Jego muzyczna (i nie tylko) wrażliwość pozwala mu uciec, by zamknąć się w murach swego wewnętrznego świata. Gitara i płyta to jedyne pamiątki jakie zostały mu po ojcu.

Jak niektórzy nastolatkowie, Ben gubi się w rzeczywistości. W obliczu tragedii znajduje marne rozwiązanie – daje się namówić kumplowi na poznanie smaku trawy. I tak już zostaje. Na kłopoty – maryśka. Na samotność – maryśka. Na pseudo przyjaźń – maryśka. Ewentualnie grzybki hawajskie.

Jak rzadko który nastolatek, Ben potrafi sam znaleźć pomoc. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jej potrzebuje. Przyjaźń z Tomem wypala się.  W przenośni i dosłownie.

Jak nieliczni nastolatkowie, Ben trafia do kliniki psychiatrycznej, gdzie, oprócz leczenia psychozy, zostaje poddany terapii odwykowej. Czy uda mu się wrócić do zwykłego życia?
Jako jedyny, Ben skrupulatnie relacjonuje swoje przeżycia. W prostu sposób, bez koloryzowania, bez upiększeń. Tak po prostu.

Ben – jedyny w swoim rodzaju. Narodzony na nowo.

Dni trawy to według mnie pozycja obowiązkowa dla nastolatków i ich rodziców. Choć nie tylko. Książka ta doskonale pokazuje, jak wiele czynników wpływa na to, jacy jesteśmy - dzieciństwo, relacje w rodzinie, ludzie, których spotykamy w życiu.

Warto przeczytać tę książkę, aby zobaczyć, jaką cenę płacą niektórzy za swoje błędy. Oby prawdą okazała się nauka przekazywana Benowi dziadka:
Przy każdym błędzie więcej zyskujesz niż tracisz. Tak się uczysz. [str. 144]

*******************
Moja ocena: 4,5/6

Dziękuję bardzo wydawnictwu Dobra Literatura za egzemplarz recenzencki.

sobota, 30 kwietnia 2011

Klub filmowy - David Gilmour


Literatura kanadyjska
Tytuł oryginału: The Film Club: A True Story of a Father and Son
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo Dobra Literatura, marzec 2011
Okładka: miękka
Ilość stron:  230
ISBN: 978-83-930559-9-9
Egzemplarz do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Dobra Literatura.


***************

David Gilmour (ur. 1949 w Londynie, Ontario w Kanadzie) kanadyjski pisarz, dziennikarz telewizyjny, krytyk filmowy. Na wszelki wypadek dodam, że nie ma on nic wspólnego poza imieniem i nazwiskiem z gitarzystą i wokalistą Pink Floydów :-)

David Gilmour ma na koncie sześć powieści oraz książkę Klub filmowy, którą Gilmour napisał na podstawie własnych doświadczeń jako ojca nastolatka i w której dzieli się swoimi ojcowskimi doświadczeniami.
Nagrody:

2005 - kanadyjska nagroda z serii Governor General’s Awards za powieść A Perfect Night to Go to China [Doskonała noc na podróż do Chin]

2007 - dwie złote nagrody w ramach amerykańskiej nagrody National Magazine Awards za opowiadanie  My Life with Tolstoy [Moje życie z Tołstojem].

Inne książki Davida Gilmoura:
Back on Tuesday (1986)
How Boys See Girls (1991)
An Affair with the Moon (1993)
Lost Between Houses (1999)
Sparrow Nights (2001)
A Perfect Night to Go to China (2005)
****************
Czas i miejsce akcji: współczesna Kanada

Bohaterowie: David Gilmour oraz jego syn Jesse

****************
Pewnie każdy z nas słyszał lub dopiero usłyszy okrzyk kogoś starszego od siebie: 'Ach, ta dzisiejsza młodzież!'. To nieśmiertelne zjawisko zwane różnicą pokoleń jest czymś co zawsze było, jest i będzie. Trzeba je tylko jakoś przeżyć. 

Jakość tych przeżyć zależy nie tylko od dorastającego nastolatka, ale przede wszystkim od relacji w rodzinie i w szkole. Trudno powiedzieć, co jest trudniejsze - być nastolatkiem, czy rodzicem nastolatka. Co obie strony mogą zrobić, aby wzajemnie sobie pomóc? Jak pomóc młodemu człowiekowi uporać się z rozterkami wieku młodzieńczego? Jak nie utracić wzajemnego zaufania? 

Pewnie nie każdy ma tyle odwagi, albo - jak kto woli - nie każdy cierpi na taki brak rozsądku, aby zdecydować się na eksperymentalne rozwiązanie, jakie David Gilmour zastosował wobec swojego piętnastoletniego syna Jessego. Otóż, bohaterowie założyli dwuosobowy klub filmowy, którego działalność polegała na wspólnym cotygodniowym oglądaniu trzech filmów w zamian za zwolnienie młodzieńca z obowiązku uczestniczenia w zajęciach szkolnych plus obietnicę ze strony Jessego, że nie sięgnie po narkotyki. Warto samemu przekonać się o tym, czy ojcu uda się zainteresować syna tym, co jego samego kształtowało i było dla niego ważne oraz czy pomysł ojca okaże się nie tylko oryginalny, ale i skuteczny. 

Jestem przekonana, że wśród polskiej młodzieży znalazłby się niejeden Jesse, a wśród ojców niejeden David. Polecam więc książkę zarówno dorosłym, którzy utracili wiarę w mądrość i dobroć młodych ludzi i którzy w każdym młodzieńcu w bluzie z kapturem widzą potencjalnego przestępcę (nauczycielom, wychowawcom, rodzicom, dziadkom), jak i nastolatkom, którzy w dorosłych widzą jedynie wrogów i nadzwyczaj kreatywnych twórców zakazów i nakazów. 

Dostrzegam jeszcze jedną niewątpliwą zaletę tej książki - jest tam wykaz filmów, które warto obejrzeć, przy założeniu, że jako były krytyk filmowy Gilmour wie, które filmy są godne polecenia. 


Moja ocena: 4,5/6

****************
Special bonus 1:

Lista filmów wymienionych w Klubie filmowym (po angielsku co prawda) jest tutaj.


Special bonus 2:

Father and Son - Cat Stevens