sobota, 13 kwietnia 2013

36/2013 Tańcząc na rozbitym szkle - Ka Hancock

Tytuł oryginału: Dancing on Broken Glass
Tłumaczenie: Magdalena Filipczuk i Michał Filipczuk
Prószyńksi i S-ka
Warszawa 2013
606 stron
Literatura amerykańska
Gatunek: powieść psychologiczno-obyczajowa
Na książkę Ka Hancock Tańcząc na rozbitym szkle trafiłam w bibliotece i choć nie pamiętałam, o czym jest, złapałam i popędziłam do domu :-) Okazało się, że wiele by mnie ominęło, gdybym z niej wówczas zrezygnowała. Jest to bowiem powieść, która koniecznie musi znaleźć się w mojej biblioteczce, bo uważam ją za doskonałą. Powieść, nie książkę... Książka, a właściwie jej okładka, została niestety opatrzona banalnymi komentarzami: "urzekający debiut godnej następczyni Nicholasa Sparksa" i "poruszająca historia miłosna, która pozostanie w sercach czytelników na długo", które działają na mnie jak płachta na byka... Dodatkowo część przyjemności czytania została odebrana przez wydawcę poprzez wyjawienie w opisie bardzo istotnego zdarzenia z życia bohaterów. Cieszę się więc, że jakaś tajemnicza moc powstrzymała mnie przed zerknięciem na ostatnią stronę okładki, bo wydarzenie to okazało się bardzo zaskakujące. Jeśli więc lubicie odkrywać całą tajemnicę samodzielnie, zachęcam do nieczytania informacji z okładki. To jedna z tych książek, która tym więcej zyskuje, im mniej się powie o jej treści.

Główni bohaterowie Mickey Chandler i Lucy  Huston nie mają w życiu łatwo. Lucy jest obciążona genetycznie - kobiety z jej rodziny umierają na raka; Mickey z kolei choruje na cyklofrenię, co oznacza ciągłe zmaganie się ze zmiennością nastrojów, stałą opiekę psychiatry i przyjmowanie leków dożywotnio. Wbrew wszystkiemu młodzi decydują się spędzić resztę życia razem. Zdają sobie sprawę z tego, że ich małżeństwo do najłatwiejszych należeć  nie będzie. Spisują sobie nawet kilka zasad, które mają im pomóc przejść razem przez życie. No i idą... A właściwie siedzą razem na bombie czy też tańczą na rozbitym szkle - na jedno wychodzi...


Debiutancka powieść amerykańskiej autorki Ka Hancock jest cudowna. Przede wszystkim jest niezwykle przejmująca, emocjonująca i wciągająca. Nie sposób nie stanąć razem z bohaterami przed dylematami z ich życia. Nie ma jak nie zadać sobie ważnych pytań. Paradoksalnie mimo wielu niezwykle bolesnych wydarzeń powieść ta tchnie optymizmem, a podejścia do problemów i sposobu, w jaki je przeżywają, możemy się od nich uczyć. 


Relacja między Lucy i Michaelem spełnia moje wyobrażenie o miłości doskonałej, o miłości ponad wszystko... 

I to wystarczy.
***************
 Jeśli chodzi o śmierć, to mogę ci obiecać trzy rzeczy. Obiecuję, że nie jest ona końcem wszystkiego. Wydaje się końcem - właśnie dlatego ludzie płaczą - ale nim nie jest. I nie boli. To następna bardzo ważna sprawa z nią związana. Ludzie tak się jej boją, bo nie rozumieją tego. Lecz śmierć nie boli. A wreszcie, Lu, jeśli nie boisz się śmierci, możesz jej wypatrywać i przygotować się na nią. Wierzysz mi? (...) ...śmierć nie jest tym samym co umieranie. I że czasem umieranie rzeczywiście sprawia ból, lecz sama śmierć jest czymś magicznym, bo wraz z nią zapomina się o bólu, tak jakby go nigdy nie było. [str. 14]

11 komentarzy:


  1. Czytałam i płakałam. Odkładałam na chwile na bok i znowu po nią sięgałam. Niedawno skończyłam czytać, ale nie mogę o niej przestać myśleć. Niesamowita książka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, niesamowita! Jedna z tych, których nie da się zapomnieć :-)

      Usuń
  2. Moja zasada numer osiem: opis fabuły z okładki czytaj tylko do połowy :D Bardzo często wydawca zdradza większą część wydarzeń z książki. Irytujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam zamiar wziąć tę książkę do recenzji, ale postanowiłam z niej zrezygnować na rzecz innej. Teraz żałuje, ale myślę, że będzie jeszcze okazja, aby ją przeczytać, gdyż nie ma rady- muszę poznać tę cudowną, poruszającą historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, musisz, Cyrysiu :-) Na pewno jakoś Ci się uda ją zdobyć. :-)

      Usuń
  4. Trafiam na same pozytywne opinie. Chyba muszę poszukać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń