niedziela, 31 lipca 2011

Rio Bar - Ivana Sajko


Rio Bar
Ivana Sajko

Wydawnictwo W.A.B.
Seria z miotłą
Warszawa 2011
160 stron

*****************
Pierwsze zdanie:
   Każdy ma swoją opowieść, która kiedyś się zaczyna.
Ostatnie zdanie:
  Nigdy więcej.
******************
Literatura chorwacka w Polsce do najpopularniejszych nie należy. Dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po Rio Bar Ivany Sajko. To pierwsza chorwacka powieść, jaką przeczytałam.

Książka ta jest jednym wielkim krzykiem. Ów krzyk to sposób chorwackiej pisarki na wykrzyczenie złości, nienawiści, bezradności i bólu Chorwatek, którym wojna na Bałkanach z lat dziewięćdziesiątych XX wieku zabrała ukochanych mężczyzn, zabrała ważne chwile z życia, pokrzyżowała plany. Niektóre kobiety nie poradziły sobie z tą sytuacją do dziś. Jedno jest pewne – pisarka chce pokazać ogrom bólu, niepozwalający kobietom, które przetrwały wojnę, na powrót do codziennego życia. I udaje się jej to, bo tego krzyku nie sposób nie słyszeć.

Mimo że książka nie jest gruba, czyta się ją powoli. Przekleństwa, chaos myśli, mieszanie się wypowiedzi, nakładające się na siebie opowieści, tajemnicze zdania na początku niektórych rozdziałów, brak konkretów – trudno to wszystko zrozumieć i ogarnąć. Styl pisania jest jakby zapisem myśli – z wielokrotnymi powtórzeniami, niedopowiedzeniami.

W powieści Rio Bar zobaczyłam, a może raczej usłyszałam, jak wiele złych uczuć zrodziła wojna i jak trudno je z siebie wyrzucić. Usłyszałam, jak wielką siłę destrukcyjną mają gniew i nienawiść, jeśli się im pozwala dojść do głosu. A w ustach kobiet to straszne – przekleństwa i bluźnierstwa jako ulga w cierpieniu. Zero pokory wobec losu. Ivana Sajko pokazała kobiece przeżycia wojenne zupełnie inaczej niż to, co znałam. Do tej pory z opowiadań i książek o wojnie na ogół wychwytywałam co innego – godne życie dalej mimo bólu, w pewnym sensie nawet akceptację i nastawienie: ‘Stało się, ja tego nie zmienię. Weźmy się w garść, bo trzeba żyć dalej’. U Ivany Sajko zaś to krzyk: ‘Zobaczcie, jakie jesteśmy nieszczęśliwe. Już zawsze będziemy. Niech wszyscy zobaczą, co ta wojna z nami zrobiła.’ Nie ujmuję tragedii tych kobiet – na pewno była przeogromna. Ale czy alkohol to załatwi? Czy rzeczywiście nie ma już szans na stworzenie normalnego związku z mężczyzną?

Rzuca się w oczy ta różnica w nastawieniu do wydarzeń od nas niezależnych i kierowanie naszymi uczuciami i emocjami, jakie były pokazywane w literaturze wojennej. Wydaje mi się, że z każdą tragedią jest tak, że wcześnie czy później trzeba się z nią pogodzić, jeśli się chce dalej godnie żyć – tak myślę, choć pewnie łatwiej mówić niż samemu przeżyć... Lepiej więc już zamilknę. Do przeczytania tej książki i wyrobienia sobie własnego zdania jak najbardziej zachęcam. Ta książka o tym, co wojna może zrobić z człowiekiem, jest inna niż te, które znam.

*******************
Moja ocena: 3,5/6

Dziękuję bardzo wydawnictwu W.A.B. za egzemplarz recenzencki.


10 komentarzy:

  1. Przyjaciółka mi o niej mówiła i byłam jej ciekawa. Teraz sama nie wiem... Może kiedyś od niej pożyczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bujaczku, książka jest rzeczywiście inna, ale wiesz jak to jest - wrażenia mogą być różne. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam kiedyś w przelocie te książkę, jednak wahałam się czy ją kupić. Po twej recenzji ciągle mam mieszane odczucia. Zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Literatura chorwacka jest nieznana w Polsce, ja nie czytałam chyba nic wydanego w tym kraju. Ta książka może okazać się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na książkę miałam, wielką ochotę , ale po ostatnich opiniach na jej tematpowoli odechciewa mi się tej powieści. Nie czuję się na siłach, żeby walczyć z chaosem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Literatura chorwacka jest u nas nieznana, bo brak tłumaczy. Czemu - zagadka nierozstrzygnięta, bo co roku z co najmniej kilku uczelni w Polsce wychodzą slawiści-kroatyści, którzy mogliby śmiało tłumaczyć razem z Ćirlićami. Niestety jednak jakoś nikt nie chce ich zatrudnić, zaś wydawcy literaturą chorwacką nie są zainteresowani (z paroma wyj. np. wyd. Czarne). Z jednej strony szkoda, bo zawsze to coś nowego, z drugiej... sama jestem zdania, że lit. chorwacka do wybitnych nie należy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na kolejne candy z Edwardem Tulanem:).
    pozdrawiam.M.

    OdpowiedzUsuń
  8. genialny pomysł z pierwszym i ostatnim zdaniem :)

    książkę chętnie bym przeczytała, bo fascynuje mnie okładka, a one zawsze mnie przyciągają hehe :D

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Informuję, że moja skromna osoba znana pod nickiem Książkówka, postanowiła zmienić miejsce swojego, recenzenckiego blogowania. :) Już jutro (tj. 14.08.) pojawi się mój pierwszy wpis na blogspocie. Adres do mojego, nowego blogu to:
    http://ksiazkowka.blogspot.com .
    Bardzo proszę o zmianę na ten właśnie adres w zakładkach/obserwowanych blogach. Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie! Ewa-Ksiązkówka

    OdpowiedzUsuń