wtorek, 10 kwietnia 2012

Cisza pod sercem - Monika Orłowska

Wydawnictwo Replika, 2011
442 strony
*****************
Pierwsze zdanie:
Witajcie! Pomyślałam, że założę wątek dla kobiet, które właśnie straciły swoje maleństwo.
Ostatnie zdanie:
Tak, to był baaardzo udany dzień!
*************
Przeczytałam właśnie kolejną książkę, która jest debiutem polskiej autorki. Tym razem będą same ochy i achy, bo – moim zdaniem – powieść Cisza pod sercem w pełni na to zasługuje.

Pierwszy plus przyznaję za podjęcie trudnego tematu, z jakim jeszcze się nie spotkałam  w literaturze. Do niedawna dla kobiety, która poroniła, jedynym miejscem terapii był gabinet psychoterapeuty. Często więc zostawała sama ze swym bólem i żałobą. Obecnie sposobów łagodzenia bólu jest więcej, a Monika Orłowska w książce Cisza pod sercem przekazuje swoją wiedzę na ten temat. 

Drugi plus stawiam za formę. Oprócz tekstu, który jest opowiadany przez narratora, są też wypowiedzi kobiet na forum, pisane w pierwszej osobie. Autorka sprawnie prowadzi akcję, wykorzystując na przemian oba sposoby narracji.

Trzeci plus za różnorodność – cztery główne bohaterki Anka-Pis-anka, Mariola-kotusiek, Dominika-Kapibara75 i Ewa-ghij, pochodzą z różnych środowisk, mają różne wykształcenie, są w różnym wieku, wyznają inne wartości, mają inną sytuację rodzinną i inną sytuację damsko-męską. Na początku łączy je wspólny problem – utrata nienarodzonego dziecka. Z czasem znajomość przeradza się w przyjaźń. Kobiety dzielą się przykrym doświadczeniem związanym ze stratą, aby pomóc sobie nawzajem i aby same mogły pogodzić się z tym, co je spotkało.

Kolejny plus za przekazane wartości. Można spokojnie uczyć się od bohaterek, jak pomagać sobie nawzajem, jak nie być obojętnym na drugiego człowieka, jak być tolerancyjnym. Autorka stwarza też czytelnikowi okazję do tego, aby mógł przemyśleć sobie ważne życiowe sprawy, na przykład związek pomiędzy mężczyzną i kobietą, których dzieli duża różnica wieku, życie w związku nieformalnym, metoda in vitro, aborcja, niepełnosprawność, życie na emigracji. Autorka nie poddaje ocenie swoich bohaterek i ich przekonań. W subtelny sposób pokazuje, jak – dzięki trudnym doświadczeniom – dojrzewają i zmieniają się oraz jak zmienia się ich nastawienie do dzieci, do mężczyzn, do samych siebie.

I jeszcze jeden plus za uniwersalność. Moim zdaniem jest to książka, która powinna trafić do szerszego grona niż tylko kobiety, których problem poronienia dotyczy bezpośrednio. Dla ich rodzin to lektura obowiązkowa. Dla wszystkich pozostałych zalecana – może dzięki niej wiele kobiet zmagających się bólem po stracie mogłoby uniknąć przykrych komentarzy czy niefortunnych sytuacji. Mimo że trudny temat poronień jest tematem wyjściowym powieści, nie jednak przytłaczający. Kobiety poruszają na forum najzwyklejsze codzienne problemy – również te mniej poważne, co sprawia, że książka zaciekawi szerokie grono czytelników.

Krótko mówiąc:
poruszająca, ciepła, mądra
*****************
PODSUMOWANIE
O - okładka - sugeruje banalne czytadło, a książka ta nie jest nim
C - ciekawa? - tak
E - emocje? - bardzo polubiłam bohaterki
N - negatywy? - okładka - jedyny minus
A - ambitna? - ambitne jest podjęcie niepopularnego tematu

POLECAM:
- nie tylko czytelniczkom, których problem poronienia dotyczy bezpośrednio - dla nich i dla ich rodzin to lektura, która może się okazać bardzo pomocna w poradzeniu sobie ze stratą nienarodzonego dziecka

*****************
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Replika.

5 komentarzy:

  1. Miałam okazję całkiem niedawno czytać tę książkę i również miło ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. skoro tak to z przyjemnością sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie książka znakomita tym bardziej, że sama mam podobne doświadczenia :)
    Właśnie ukazała się nowa powieść Moniki Orłowskiej "Adam i Ewy" i mam nadzieję, że wydawnictwo udostępni mi ja do recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie ta książka jest bardzo wazna także z powodów osobistych. Bardzo dobrze, że została napisane. Być może pomoże jeszcze nie jednej kobiecie ktorą przeszła przez piekło poronienia.
    Absolutnie zgadzam się ze wszystkimi twoimi plusami.

    OdpowiedzUsuń