Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

50/2013 Drugie dziecko - Charlotte Link

Tytuł oryginału: Das Andere Kind
Tłumaczenie: Dariusz Guzik
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2011
520 stron

Powieść kryminalno-psychologiczna


Charlotte Link to nazwisko, które co rusz pojawia się na blogach, które podczytuję. Już od dłuższego czasu zbierałam się, aby sięgnąć po którąś z powieści nieznanej mi niemieckiej autorki i wyrobić sobie własne zdanie. Na pierwszy ogień poszła więc powieść Drugie dziecko, którą jakimś cudem dorwałam w bibliotece. 

Głównym miejscem akcji tej powieści jest niewielka wioska Staintondale niedaleko Scarborough w angielskim Yorkshire, gdzie dochodzi do dwóch brutalnych morderstw. Policja szuka sprawcy, choć nie wie, czy oba morderstwa były ze sobą powiązane. Trop prowadzi kilkadziesiąt lat w przeszłość, kiedy dwoje dzieci, Fiona i Brian, zostało odesłane z zagrożonego wojennym bombardowaniem Londynu na farmę Beckettów w Staintondale. O ile stopniowo dowiadujemy się, jak potoczyły się losy Fiony oraz Chada, nastolatka z farmy, o tyle losy tytułowego  drugiego dziecka, nie są oczywiste. Czy bohaterom powieści uda się rozwiązać mroczną tajemnicę z przeszłości? Jasne, że tak ;-) Trudno, aby w powieści kryminalnej było inaczej. Zanim jednak dojdzie do rozwiązania zagadki, czytelnik będzie mógł przyjrzeć się dokładnie świetnie zarysowanym portretom psychologicznym bohaterów. Link stworzyła bardzo wyraziste postacie, którym bez trudu da się przypisać bardzo konkretne cechy charakteru. Strasznie mi się to podobało.


W ogóle powieść ta jest bardzo umiejętnie skonstruowana. Każdy rozdział kończy się w taki sposób, że trudno przerywać czytanie. Analiza wydarzeń, które miały miejsce, prowadzone jest z perspektywy kilku osób. Z zapisanych w formie e-maili wspomnień staruszki Fiony, czytelnik poznaje istotne zdarzenia z przeszłości, które kroku po kroku prowadzą do wyjaśnienia zagadkowych morderstw. Z kolei narrator informuje bardzo skrupulatnie o tym, jak na całą sytuację zapatrują się bohaterowie: Leslie,wnuczka Fiony, introwertyczna Gwen Beckett, mieszkanka farmy w Staintondale, jej narzeczony Dave Tanner czy przyjaciele Gwen przebywający właśnie na farmie. Ciekawym zabiegiem jest rozpoczęcie powieści od zdarzenia, którego uczestnicy pojawią się ponownie dopiero pod sam koniec powieści. Zanim dotarłam do rozdziału, w którym ponownie pojawiła się Pakistanka Semira, już zdążyłam zapomnieć, że w ogóle taka postać zaistniała na początku ;-)


No i cóż... Nie udało mi się odgadnąć zagadki. W ogóle nie podejrzewałam takiego obrotu spraw. Nie dałam rady połączyć przeszłości Fiony z teraźniejszością. Czyli akcja nie jest przewidywalna, a to wielki plus dla autorki ;-)


Jeśli pozostałe powieści Charlotte Link są skonstruowane w podobny sposób i równie mocno trzymają w napięciu, to zapisałabym się bez zastanowienia do grupy wielbicieli tej autorki. Wstrzymam się  jednak z taką deklaracją do momentu, aż przeczytam jeszcze ze dwie książki. Drugie dziecko bardzo mnie do tego zachęciło. Mało tego, teraz – kiedy już znam rozwiązanie – mam ochotę jeszcze raz przeczytać tę książkę, aby dokładnie przyjrzeć się, jak autorce udało się tak poprowadzić akcję, żeby zbić mnie z tropu :-)


Jedyne co mnie irytowało, to wyróżnienia w postaci kursywy w ilości przekraczającej zdrowy rozsądek. Mam wrażenie, że gdzie by książki nie otworzyć, to znajdzie się jakieś słowo kursywą. Nie wiem, czy to zabieg redaktorski, czy to autorka chciała zwrócić uwagę czytelnika na niektóre słowa, ale mnie to rozpraszało. Ale to już drobiazg. Książka jest świetna i jak najbardziej ją polecam.


Książkę przeczytałam w ramach osobistego wyzwania - Lista nr 1: Chyba tylko ja nie czytałam...

Wynotowałam sobie też dwa cytaty, które mi się bardzo spodobały i które chcę zachować:
Opisałam to wszystko dlatego, że chciałam zmierzyć się z prawdą. A mogłam to uczynić z całą jasnością i bezwzględnością jedynie pod warunkiem, że to wszystko spiszę. Myśli nagle się urywają, ulatują, zatracają się, pozostają niedokończone. Podczas pisania nie ma wymówek. Pisanie zmusza do skupienia, do tego, by precyzyjnie sformułować także to, co z pozoru niewyrażalne. Nie da się w piśmie pozostawić zdań niedokończonych. Uzupełnia się je, nawet jeśli umysł wzbrania się przed tym, a palce nie chcą dotykać klawiatury. Człowiek chciałby uciec, a jednak pisze dalej. [str. 386]
(...) im dalej i dłużej podążamy jakąś drogą, tym trudniejsza i obfitsza w konsekwencje jest droga powrotna. Zawsze istnieje punkt, w którym możemy zawołać Nie! I odmówić dalszego marszu. Jeśli ów punkt przegapimy, każdy późniejszy krok staje się coraz bardziej skomplikowany, zmuszając nas do wyjaśnień, dlaczego nie wcześniej... W którymś momencie nie mamy już po prostu odwagi. Zabrnęliśmy tak daleko, że odwrót staje się niemożliwy. A przynajmniej taki, który by w jakimś stopniu dawał nam jeszcze powód do dumy. I maszerujemy dalej, zaciskając zęby, głośno gwiżdżąc i nucąc melodie, zajmując się wieloma pobocznymi sprawami tylko po to, żeby zagłuszyć w sobie głos własnego sumienia. [str. 377]

piątek, 26 kwietnia 2013

40/2013 Niebo nad Indiami - Nicole C. Vosseler

Tytuł oryginału: Der Himmel über Darjeeling
Tłumaczenie: Barbara Niedźwiecka
Sonia Draga 
Katowice 2012
478 stron
Literatura niemiecka
Gatunek:  powieść przygodowa z wątkiem miłosnym

Tym razem dzięki ostatnio przeczytanej powieści Niebo nad Indiami niemieckiej autorki Nicole C. Vosseler  znalazłam się w dwóch ciekawych, aczkolwiek skrajnie różnych,  miejscach: najpierw na chwilę w Kornwalii, a potem na dłuższy czas w Indiach, gdzie śledziłam losy bohaterów: młodej dziewczyny Heleny, którą okoliczności zmuszają do opuszczenia domu i wyjazdu do egzotycznego kraju o zupełnie innej kulturze, innym klimacie, innych zwyczajach. Helena zabiera swojego młodszego brata i opuszcza kraj z tajemniczym człowiekiem Ianem Nevillem, którego poślubia. Helena decyduje się na taki desperacki krok, bo nie widzi innego wyjścia z trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się po śmierci swojego ojca. Jakie życie czeka ją w Indiach? Czy uda jej się zadomowić w egzotycznym kraju? Czy małżeństwo z rozsądku ma szanse przetrwać? Kim tak naprawdę jest człowiek, za którego wyszła za mąż? Jakie tajemnice skrywa?

Atmosfera dziewiętnastowiecznych Indii, przepiękne opisy egzotycznych krajobrazów, tajemniczość bohaterów, bolesne wspomnienia z dzieciństwa, ukazanie ciemnej strony ludzkiej duszy, dreszczyk emocji – a wszystko to na tle prawdziwych wydarzeń historycznych - to elementy, które składaja się na tę powieść i tworzą bardzo interesującą i spójną całość.


Tę opowieść o dorastaniu do miłości, o zaglądaniu we wnętrze ludzkiej duszy, o skrywanych tajemnicach czytało mi się lekko, szybko, z zainteresowaniem i przyjemnością. To kilka życiowych historii, które nie pozostawią czytelnika bez emocji. Polecam nie tylko miłośnikom romansów, bo to bardziej powieść przygodowa, wcale niebanalna. A egzotyka powalająca: Bombaj, Delhi, Kalkuta, Darjeeling – czegóż więcej chcieć? I choć w tle dzieją się dramatyczne wydarzenia , mogę śmiało powiedzieć, że wyjątkowo zrelaksowałam się podczas czytania tej książki - autorka bardzo umiejętnie odkrywała kolejne tajemnice bohaterów, skłaniając jednocześnie czytelnika do snucia własnych domysłów, co do wyborów i decyzji bohaterów. Doskonała na dłuuuugi weekend ;-)

 Żadna egzystencja, żadna droga życiowa nie jest bezsensowna. kto zrozumiał, jak powiązane są ze sobą wszystkie rzeczy tego świata, nie przelewa już łez, ponieważ dla tego, kto patrzy na świat z właściwym sobie zrozumieniem, nie ma zmartwień. [str. 106]

piątek, 19 kwietnia 2013

38/2013 Rasy kotów – Gabriele Metz

Tytuł oryginału: Katzenrassen
Tłumaczenie: Małgorzata Chudzik
Wydawnictwo Muza 
Warszawa 2013
128 stron
Literatura niemiecka
Gatunek: poradnik

Stwierdziłam niedawno, że skoro mam i psa, i kota, to - żeby było sprawiedliwie - powinnam uzupełnić brak wiedzy dotyczącej ras kotów. O ile rasy psów od dawna rozpoznaję bez kłopotu, o tyle na rasach kotów nie znałam się kompletnie. No, może jedynie persa i kota syjamskiego bym rozpoznała, nie licząc najpopularniejszej z ras – dachowca europejskiego. Do tej szlachetnej rasy zalicza się całkiem nowy mieszkaniec mojego domu, niejaki Julian Henry vel Richard Parker. Ów czystej rasy dachowiec europejski odmiany podwarszawskiej próbuje podporządkować sobie wszystkich domowników, z psem rasy hovawart włącznie.

Rasy kotów to książka dla miłośników i właścicieli kotów oraz dla osób, które mają zamiar sprawić sobie rasowego futrzaka. Zdecydowanie polecam lekturę tej  niedługiej książeczki przed zakupem kociaka – jest tu wiele cennych informacji dotyczących nie tylko wyglądu, ale też charakteru kotów. Przyszły właściciel będzie więc mógł zorientować się, z czym wiąże się opieka nad zwierzakiem danej rasy. A różnice w wymaganiach są bardzo duże. Autorka udziela praktycznych rad, które na pewno pomogą w doborze pupilka. Mnie urzekł niebieskooki kot birmański. Takie kocurki podobno są grzeczne i spokojne, czyli zupełnie odwrotnie niż Julian...Mój drugi typ to ragdoll, który też jest spokojny, a na dodatek akceptuje inne zwierzęta – też zupełnie odwrotnie niż Julian...


Oprócz wymagań związanych z opieką nad kotami poszczególnych ras książka zawiera też przewodnik, w którym znajdziemy m.in. wyjaśnienia terminologii związanej z umaszczeniem (np. seal bicolour, arlekin, dymny) a także rady, jak znaleźć dobrego hodowcę. Jest też parę odnośników do innych pozycji o kotach. 


Choć książka sama w sobie nie rzuciła mnie na kolana, to swoje zadanie spełniła. Mam teraz jako takie pojęcie o rasach kotów, a na tym najbardziej mi zależało. A dlaczego mnie nie rzuciła na kolana? Spodziewałam się jeszcze szerszego omówienia tematu i pełniejszej prezentacji przy pomocy większej liczby zdjęć. Moją uwagę rozpraszały też niektóre rozwiązania redaktorskie – wprowadziłabym tu trochę zmian, przede wszystkim w układzie stron i treści, bo chwilami miałam wrażenie, że informacje się powtarzały. No ale jak na pierwszą książkę o kotach, jaką przeczytałam, to jest OK. Znawczynią nadal nie jestem, ale coś tam wiem ;-)





Bardzo dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.


wtorek, 15 stycznia 2013

4/2013 Pieśń kolibra - Ana Veloso

Tytuł oryginału: Das Lied des Kolibres
Tłumaczenie: Magdalena Jatowska
Świat Książki
Wydano w grudniu 2012
368 stron
Literatura niemiecka 
Gatunek: powieść obyczajowa

MIEJSCE akcji: Brazylia
CZAS akcji: XVIII wiek
BOHATEROWIE: Lua, Imaculada/Kasinda, Zé/Mbómbo, Eulalia
TEMATYKA: niewolnictwo, dojrzewanie do wolności
CYTATY:
Jaki bodziec mieli więc niewolnicy, którzy wcale nie czuli się zniewoleni, by uciekać w dzicz? Co czekało ich tu poza pracą, głodem i samotnością? [str. 173]
To było marzenie, które warto urzeczywistnić, nieważne, ile musi kosztować. [str. 132]

Pieśń kolibra to powieść osadzona w gorącej, kolorowej, urodzajnej osiemnastowiecznej Brazylii. W pierwszej chwili brzmi nieźle, prawda? Ówczesne życie w Brazylii było ciekawe i barwne, ale nie dla wszystkich. To czasy wyjątkowego „urodzaju” niewolnictwa.

Wśród niewolników można było wyodrębnić dwie grupy: tych, którzy posmakowali wolności, ponieważ mieszkali kiedyś w Afryce i tych, którzy urodzili się już w niewoli i nie poznali innego życia. Bohaterowie powieści reprezentują obie te grupy: pierwszą - staruszka Imaculada (Kasinda) i odważny młodzieniec Zé (Mbómbo), drugą - ciemnoskóra Lua, urodzona w niewoli, służąca białym bogaczom od zawsze, nie rozumiejąca, za czym tęsknią ci, którzy posmakowali wolności. Okazuje się, że Kasinda, uważana przez wiele osób za starą, niezbyt sprawną umysłowo niewolnicę, ma odegrać najważniejszą rolę w życiu Lui... Co sprawi, że Lua usłyszy pieśń kolibra, symbol delikatnej, ledwo słyszalnej pieśni o wolności?

Dawno nie czytałam książki o takiej tematyce: o niewoli, o cierpieniu, o wierze w lepsze jutro w sytuacji wydawałoby się bez wyjścia, o tym, że warto iść do przodu choćby maleńkimi kroczkami i nie rezygnować z marzeń. Choć w powieści tej pojawia się też wyraźnie nakreślony wątek miłosny, potraktowałam go jako wątek poboczny. Dla mnie zdecydowana wartość tej powieści tkwi w ukazaniu przeżyć i rozterek bohaterów, dojrzewających do wolności. To powieść o trudnych decyzjach, o marzeniach o wolności i paradoksalnym zniewoleniu wolnością. Warto się przekonać, na czym poległ ten paradoks.

Krótko mówiąc:
wciągająca, poruszająca, trzymająca w napięciu do końca

Dziękuję bardzo wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz recenzencki.


Realizacja planów na 2013 rok - lista numer 3 "Posmakowałam, chcę więcej..." .

piątek, 26 października 2012

Złoto czarownic - Heidi Rehn

Tytuł oryginału: Hexengold
Tłumaczenie: Aldona Zaniewska
Wydawnictwo Świat Książki
Wydano w sierpniu 2012
546 stron
Literatura niemiecka

Gatunek: powieść historyczno-obyczajowa



AUTOR: Heidi Rehn
Niemiecka pisarka, która zasłynęła z romansów historycznych. Mieszka w Monachium.

Strona autorki na FB  

 Inne książki:
Thonets Gesellen (2005) 
Blutige Hände (2006) 
Tod im Englischen Garten (2007)
Die Wundärztin (2010) - Kobieta z bursztynowym amuletem 
Hexengold (2011) - Złoto czarownic
Gold und Stein (2012)
Bernsteinerbe (2012) – książka o losach Carlotty - córki Magdaleny

MIEJSCE akcji
Köningsberg, Frankfurt nad Menem, Toruń

CZAS akcji:
2. połowa XVII wieku - po zakończeniu wojny trzydziestoletniej

BOHATEROWIE:
Magdalena, Carlotta, Erick Gronhert,  Adelaide Steinacker, Mathias, Helmbrecht


CYTATY:
Miłość nie umiera nigdy, tak jak nadzieja nie gaśnie. [str. 535]

MOJE ODCZUCIA:
Nie tak dawno pisałam o pierwszej części z cyklu książek o felczerce Magdalenie żyjącej w czasach wojny trzydziestoletniej, czyli Kobiecie z bursztynowym amuletem autorstwa Heidi Rehn. W sierpniu tego roku ukazała się kolejna część przygód Magdaleny, jej męża Ericka i córki Carlotty. Przyznam, że druga część wypada o wiele lepiej od pierwszej. Akcja jest dużo bardziej dynamiczna. Poza tym autorka przypisała ważną rolę również Carlotcie - córce Magdaleny, tak więc wątki dotyczyły tu dwóch głównych bohaterek, a w konsekwencji książka stała się o wiele ciekawsza i wciągająca. Tym bardziej że Carlotta to nieodrodna córka swojej matki - dziewczyna z charakterem. :-)

Dynamiki dodaje również fakt, że akcja toczy się prawie cały czas w podróży. Magdalena wraz z Carlottą ruszają za Erickiem, który - jak się okazuje - nie był ze swoją żoną zupełnie szczery i zataił istotne informacje dotyczące ich rodzin. Magdalena rusza więc do rodzinnego Köningsbergu, aby poznać prawdę. Podróż obfituje w rozmaite przygody, niebezpieczne zasadzki, okazje do wykazania się umiejętnościami medycznymi zarówno dla Magdaleny, jak i Carlotty. Czy Magdalenie uda się odnaleźć Ericka? Jakie wytłumaczenie znajdzie Erick? Czy bursztynowy amulet nie straci swej mocy wraz z upływem czasu? Kim są Mathias i Helmbrecht? 

Naprawdę nietrudno przyzwyczaić się do bohaterów tego cyklu powieściowego. Jestem ciekawa dalszego ciągu i mam nadzieję, że część trzecia ukaże się niebawem. Mimo że obie książki objętościowo niczego sobie – około 600 stron - to czyta się je całkiem szybko i sprawnie. Historia w tle nie powinna też przerażać tych, którzy niekoniecznie chcieliby poznawać realia historyczne - czasy powojenne są tylko tłem i nie przytłaczają głównych wątków powieści. Przeżycia bohaterów zdecydowanie zajmują tu pierwsze miejsce.


Krótko mówiąc: 
wciągająca, tajemnicza, z mnóstwem przygód

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz recenzyjny. 


czwartek, 26 lipca 2012

Kobieta z bursztynowym amuletem – Heidi Rehn

Tytuł oryginału: Die Wundärztin
Tłumaczenie: Aldona Zaniewska
Wydawnictwo Świat Książki
Wydano w czerwcu 2012
544 strony
Literatura niemiecka
Gatunek: romans historyczny

Link do niemieckiej okładki

AUTOR: Heidi Rehn
Niemiecka pisarka, która zasłynęła z romansów historycznych. Mieszka w Monachium.
Zdjęcie autorki - link
Strona autorki na FB



Inne książki:
Thonets Gesellen (2005) 
Blutige Hände (2006) 
Tod im Englischen Garten (2007)
Die Wundärztin (2010) - Kobieta z bursztynowym amuletem 
Hexengold (2011) - Złoto czarownic
Gold und Stein (2012)
Bernsteinerbe (2012) – książka o losach Carlotty - córki Magdaleny

Złoto czarownic czyli kontynuacja przygód Magdaleny ma się ukazać 29 sierpnia 2012 - również nakładem Świata Książki. Zapowiedź TU.

MIEJSCE akcji:
Magdeburg, Fryburg, Memmingen, Köningsberg, Frankfurt

CZAS akcji:
Druga połowa wojny trzydziestoletniej (trwającej od 1618 do 1648) od 1631 do 1648 (czyli okres szwedzki i francusko-szwedzki).

BOHATEROWIE:
Magdalena, Erick Grohnert, Carlotta, Rupprecht, Elsbeth, mistrz Johann

TEMATYKA:
Losy kobiety, która podąża za swą miłością wbrew wszystkiemu – wbrew woli najbliższych, wbrew rozsądkowi, ukazane na tle wojny trzydziestoletniej.

CYTAT:
Doskonale dobrane motto:
Dlaczego kobiety wciąż zakochują się w mężczyznach,
których nie przeznaczył im los,
tak że pozostaje im tylko wybór:
działać wbrew sobie albo siebie nienawidzić?

- Marguerite Yourcenar -

MOJE ODCZUCIA:
Świetny początek, średni środek, sztuczne zakończenie - oto podsumowanie, jakie pasuje mi do Kobiety z bursztynowym amuletem.


Główną bohaterką Magdalenę poznajemy jako sześcioletnią dziewczynkę, która zostaje uratowana z pożaru przez tajemniczego chłopaka. Erick nie tylko ratuje jej życie, ale obdarza ją niecodziennym podarunkiem - bursztynowym wisiorkiem, który ma ją chronić przed niebezpieczeństwem czyhającym wśród wojennej zawieruchy. Czyli zapowiada się ciekawie - niebezpiecznie i tajemniczo...

Gdy akcja przenosi się do roku 1644, Magdalena jest już młodą kobietą, zakochaną w Eriku. Jest kobietą nie do końca pasującą do swej epoki - nie interesuje jej szybkie założenie rodziny, prowadzenie domu czy usługiwanie mężowi, a jej zainteresowania wykraczają poza standardy przypisywane kobietom ówczesnych czasów. Magdalena jest inteligentną, bystrą felczerką,  która chce doskonalić się w swym zawodzie, by nieść pomoc potrzebującym. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie niesnaski pomiędzy ojcem Erika i jej ojcem, i gdyby nie wojna... Opis przygód kobiety wiernie czekającej na ukochanego mężczyznę w trudnej, wojennej rzeczywistości to rzeczywiście dobry pomysł na powieść - zresztą już nie raz wykorzystany. ;-) Heidi Rehn jednak średnio się to udało. Dlaczego tak uważam? Bo większość wydarzeń jest mocno przewidywalna. Kluczowe momenty rzeczywiście kończyły się tak, jak sobie to wyobrażałam. Zabrakło elementów zaskakujących. Zakończenie wydało mi się naciągane i sztuczne, a epilog dodany tylko po to, by można było napisać kolejną część. 

Dodatkowym elementem, który jednym będzie odpowiadał, a na innych podziała odstraszająco to przenikliwy realizm. Mnie akurat przeszkadzały zbyt realistyczne opisy zabiegów medycznych oraz zbyt duża ilość informacji o średnio dbającej o swą reputację Elsbeth i jej wyczynach.

Nie wiem, czy sięgnę po Złoto czarownic. Może i tak, bo - pomimo niedoskonałości powieści - sama Magdalena. kobieta silna, idąca pod prąd, dzielnie stawiająca czoła przeciwnościom - spodobała mi się na tyle mocno, że pewnie sprawdzę, co jeszcze ją spotkało. 

POLECAM:
- miłośnikom książek z rysem historycznym w tle oraz miłośnikom romansów

Krótko mówiąc:
barwnie, tajemniczo, choć zbyt przewidywalnie, z historią w tle


Dziękuję bardzo Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz recenzencki.

 
 

wtorek, 6 marca 2012

Woal - Ana Veloso

Woal - Ana Veloso
Tytuł oryginału: Der Indigoblaue Schleier
Tłumaczenie: Eliza Borg
Świat Książki
Warszawa 2012
512 stron
*****************
Miejsce akcji:
Radżastan
Goa
Indie Północne
Maharasztra
*****************
Bohaterowie:
Miguel Ribeiro Cruz, Amba/Bhawni/Uma, Najana/Roszni, Isabel, senor Furtado, senor Rui, Delfina, Widźaj, Carlos Alberto, Crisostomo
*****************
Pierwsze zdanie:
Z ledwie słyszalnym szelestem kwiat frangipani wylądował na ziemi..
Ostatnie zdanie:
List do Isabel może poczekać do jutra.
**************
Egzotyczne Indie, tajemnicza kobieta, niebezpieczna miłość’ – to zachęcające i świetnie dobrane hasła z okładki powieści Any Veloso Woal. Jest to wielowątkowa powieść, której akcja rozgrywa się w Indiach, w większości w portugalskiej kolonii Goa, w XVII wieku.

Główny bohater Miguel Ribeiro Cruz po różnych zawirowaniach w ojczystej Portugalii trafia do Goa, gdzie stara się wieść jak najlepsze życie. Jest dobrze sytuowanym, przystojnym młodzieńcem, jednak o zachwianej nieco reputacji. Nie przeszkadza to jednak nikomu, by uważać go za całkiem „łakomy kąsek”. Kiedy więc Miguel przypadkiem poznaje tajemniczą kobietę, która rzadko pojawia się w towarzystwie, a jeśli już się pojawia to jedynie w błękitnym woalu na twarzy. Nikt nie wie, czy powodem takiego zachowania jest jej oszpecona twarz, czy wręcz przeciwnie – nieziemskie piękno. Wiadomo, że po tym, jak bohaterowi stanie przed oczyma taka zagadka, będzie chciał rozwiązać ją za wszelką cenę. Można się domyślić, że mu się to uda. Jednak zanim to nastąpi, zarówno jego jak i wiele osób z jego otoczenia, czeka wiele emocji i przygód.

Ana Veloso doskonale radzi sobie z „przemycaniem” realiów czasów kolonialnych, kiedy Taj Mahal dopiero był w trakcie budowy, kiedy choroby takie jak cholera zbierały ogromne żniwo, kiedy święta inkwizycja bezkarnie mordowała niewinnych ludzi. Autorka świetnie zaprezentowała przenikanie się kultur, bogactwo różnych warstw społecznych, obyczajowość, kulturę, aranżowane małżeństwa, wierzenia oraz smaki Indii. Pokazała całą gamę kontrastów – świat bogatych i biednych, zdradę i lojalność, miłość i nienawiść. Jest też walka z samym sobą, z własnymi uczuciami, namiętnością, które realia nakazują dopasować do narzuconych schematów. Jest przełamywanie samego siebie w walce o życie. Jest też przyjaźń nade wszystko – nie tylko międzyludzka, ale również ta, która czasem zadziwia do granic możliwości. Powiem szczerze, że przeżywałam ogromne emocje związane z losem psiego przyjaciela Miguela, Pandźa.

Jedyne, co mi w tej książce nie pasowało, to wizerunek kobiety z okładki. Bohaterka książki to kobieta o charakterystycznych szmaragdowo-zielonych oczach, a z okładki spoglądają oczy zdecydowanie brązowe... Niby szczegół, ale dla mnie dość znaczący. Nie na tyle jednak, aby wstrzymać się ze stwierdzeniem, że Woal to naprawdę świetna książka.

Krótko mówiąc:
Egzotycznie, tajemniczo, niebezpiecznie

*****************
PODSUMOWANIE
O - okładka - z małą zmyłką
C - ciekawa? - czarująca, wciągająca, oszołamiająca
E - emocje? - bardzo emocjonująca
N - negatywy? - szczegół na okładce, zbyt długo 'rozkręcająca się' akcja
A - ambitbna? - ambitna i udana próba ukazania XVII-wiecznych realiów Portugalii i Indii

POLECAM:
- ceniącym azjatyckie klimaty,
- osobom, które lubią rozbudowane tło historyczno-społeczne,
-tym, którzy lubią dreszczyk emocji, przygodę i tajemniczość.

*****************
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

poniedziałek, 10 października 2011

Matematyka. Daj się uwieść! - Christoph Drösser


Matematyka. Daj się uwieść! 
Christoph Drösser
Warszawa 2011
242 strony

*****************
Wielu pała do niej żywą niechęcią. Wielu chronicznie jej nie cierpi. Dla wielu jest udręką. Niejeden z jej powodu wylał tony łez. Zmora większości uczniów. A jednak – obecna na każdym kroku, niezwykle przydatna, królowa nauk… Chyba nietrudno odgadnąć, że chodzi o matematykę. To właśnie ona jest główną bohaterką książki Christopha Drössera, który stara się pokazać ją od takiej strony, abyśmy ulegli jej urokowi. 

„Matematyka. Daj się uwieść!” to książka składająca się z kilkunastu rozdziałów, z których każdy jest poświęcony jakiemuś zagadnieniu matematycznemu. Nie jest to jednak seria wyjaśnień i obliczeń, ale niezwykle ciekawa prezentacja i opowiastka, najczęściej humorystyczna, oparta na wziętych z życia przykładach, w którą zostały wplecione wyjaśnienia, wzory i obliczenia. Możemy się więc ‘bezboleśnie’ zapoznać z matematycznymi ‘mechanizmami’ jak na przykład zasada proporcjonalności, obliczanie prawdopodobieństwa czy prawo wielkich liczb. Co ciekawe, autor zwraca uwagę na mechanizmy, które powodują, że wszystko wygląda inaczej niż podpowiada rozsądek.
Miejsca, gdzie czystej matematyki jest więcej, autor oznaczył jako ‘nie każdy mysi to czytać’. Z kolei zamieszczona na końcu każdego rozdziału obliczanka, to sytuacja życiowa, do której trzeba sporządzić obliczenia. Nie sądziłam, że jeszcze komuś uda się nakłonić mnie do tego, żebym coś policzyła z własnej, nieprzymuszonej woli, a na dodatek upatrując w tym przyjemności. Christophowi Drösserowi całkiem się to udało – przyłapałam się bowiem na tym, że próbuję zliczyć uściski i pocałunki, jakimi grupa znajomych obdarowała się przy pożegnaniu…

Skłamałabym, gdybym napisała, że książka Christopha Drössera sprawiła, że pokochałam matematykę. Jednak, choć tak się nie stało, nie żałuję ani chwili spędzonej nad tą książką – były to najmilsze matematyczne chwile, jakie miałam. Dowcipne wyjaśnienia, świetnie dobrane przykłady, odniesienie do życiowych sytuacji – wszystko to sprawia, że matematyka ożywa i przestaje jawić się jako potwór, ale jako część naszego życia. Szkoda, że nikt wcześniej zaprezentował mi matematyki w ten sposób.
*******************
 Moja ocena: 5,5/6

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN za egzemplarz recenzencki.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Czerwony śnieg - Günter Hofé


Czerwony śnieg
Günter Hofé

Roter Schnee
Tłumaczenie: Emilia Bielicka
Instytut Wydawniczy Erica
Warszawa 2010
 500 stron

*****************
Pierwsze zdanie:
   Wyjące messerschmitty zrzucały bomby nad ruiny Małsamarki i z lotu, koszącego ogniem z dział i karabinów maszynowych, raziły radziecką piechotę.
Ostatnie zdanie:
  Biała chustka powiewała na wietrze.
******************
Rzadko sięgam po literaturę niemiecką. Równie rzadko mam okazję sięgnąć po literaturę wojenną, chociaż nawet lubię tę tematykę. Günter Hofé, poczytny pisarz niemiecki, ma w swoim dorobku kilka książek o II wojnie światowej. W Polsce oprócz Czerwonego śniegu wydano jeszcze Ostatni akord. Sam autor, jako żołnierz Wehrmachtu, brał udział w bitwie o Ardeny w 1944/45, która okazała się nieudaną próbą zmuszenia sił alianckich do wycofania się z Europy. Czerwony śnieg to powieść ukazująca wojenną rzeczywistość z perspektywy niemieckich żołnierzy po porażce Niemców pod Stalingradem w 1943 roku.

Główny bohater Fritz Helgert, porucznik Wehrmachtu, dowódca 6. baterii, jest jednym z żołnierzy, którzy zaczynają powątpiewać w słuszność wyznawanej ideologii i poczynań Hitlera. Orientują się, że jego plan nie do końca jest taki genialny, jak im się wydawało w początkowej fazie wojny. Przegrana wojsk niemieckich w bitwie pod Stalingradem stała się punktem zwrotnym w działaniach na froncie wschodnim. W aliantach obudziła nadzieję na zwycięstwo. Dla żołnierzy niemieckich była momentem, który uświadomił im, że plan wielkiego Führera jednak nie był doskonały. Stojąc więc w obliczu zmian i w niepewności, Helgert, dotąd oddany żołnierz i patriota, zastanawia się nad słusznością tego, co robi. Porażka ta budzi w Helgercie i wielu innych niemieckich żołnierzach wiele trudnych pytań - o celowość działań, o wierność armii, w której dotąd służyli, o konsekwencje dezercji. To rozterki człowieka, który przeczuwa nieuchronną klęskę i który zobaczył bezsens wojny. Jeden z żołnierzy Eiserberg doskonale podsumowuje odczucia, które są wspólne dla wielu żołnierzy: 
Zbyt często ładowaliśmy broń i strzelali. Bezmyślnie. Aż nagle wszystko potoczyło się samo, przyzwyczailiśmy się do tego – do zabitych, do niesprawiedliwości i do własnego otępienia. [str. 410]
 O ile sama akcja powieści jest ciekawa, o tyle suchy i pozbawiony emocji styl sprawia, że trudno się ją czyta. Jeśli dorzucić do tego masę literówek i innych błędów, to książka staje się po prostu męcząca. Odczucie, które miałam po przeczytaniu tej powieści, to zdziwienie nad tym, że jest możliwe, że całkiem ciekawa książka jest tak słabo wciągająca.

 Sądzę, że książka Czerwony śnieg zainteresuje nie tylko tych, którzy interesują się tematyką wojenną. Dla mnie powieść ta była ciekawym spojrzeniem na tych, którzy stali „po drugiej stronie barykady”. Wśród nich też byli zwykli ludzie – myślący, odczuwający, wahający się, podejmujący różne decyzje.
*******************
Moja ocena: 3/6

Dziękuję bardzo Instytutowi Wydawniczemu Erica oraz portalowi Sztukater za egzemplarz recenzencki.




niedziela, 26 czerwca 2011

Outsider


Anioły stąd odeszły
Heidi Hassenmüller

Kein Engel weit und breit
Tłumaczenie: Monika J. Dykier
Oficyna Wydawnicza Foka
Wrocław 2010
166 stron

*****************
Pierwsze zdanie:
Lato było gorące i upalne, słońce prażyło żywym ogniem.
Ostatnie zdanie:
Przykro mi, że nie potrafiłam pani zaufać.
******************
Anioły stąd odeszły to powieść niemieckiej pisarki Heidi Hassenmüller, adresowana do młodych czytelników.

Główny problem, którego dotyczy książka, to pragnienie akceptacji przez rówieśników i brak tolerancji ze strony grupy. Autorka w doskonały sposób ukazuje przeżycia piętnastoletniej Merel, która praktycznie z dnia na dzień traci swoją "pozycję" w grupie rówieśniczej - na dodatek z powodu, który nie jest od niej w żaden sposób zależny. Każdy dzień w szkole to dla niej walka o przetrwanie i poszukiwanie sposobu, aby znieść poniżenie i niechęć ze strony tych, którzy jeszcze do niedawna podawali się za jej przyjaciół.

Brak tolerancji wobec czyjejś inności oraz nieustające pragnienie bycia akceptowanym to nie jedyne ważkie tematy, które pojawiają się w książce. Kontekst tych problemów jest zarysowany bardzo szeroko, począwszy od relacji w rodzinie Merel (matka bez własnego zdania, ojciec faworyzujący jedno z dzieci, ciotka umieszczona w zakładzie psychiatrycznym), poprzez nastawienie do gier komputerowych, narkotyków, papierosów, szkoły, aż do tak ważnych zagadnień jak śmierć, zaufanie, nienawiść, samotność, pierwsza miłość, szacunek do samego siebie, pomoc innym - czyli wszystko to, co dotyczy nastoletnich czytelników.

Na pewno dzięki opisaniu problemów, z jakimi musiała zmagać się Merel, niejedna osoba doceni swoją sytuację życiową, a wiele spraw, uważanych dotychczas za trudne, zostanie zakwalifikowane do "lżejszej" kategorii. Warto dowiedzieć się, do czego może prowadzić wyobcowanie i skazywanie na samotność osób, które pragną czegoś zupełnie innego - choć odrobiny ciepła i zrozumienia. Warto też zobaczyć, jakie prawa rządzą w grupie i jakie emocje rodzą się w tych, którzy są "po drugiej stronie".

Według mnie książka ta powinna znaleźć się na liście lektur obowiązkowych, choć polecam ją również starszym czytelnikom. W końcu z mobbingiem mamy do czynienia nie tylko w szkole. Trudne, ale prawdziwe.


 *******************


Moja ocena: 6/6

Dziękuję bardzo Oficynie Wydawniczej Foka oraz portalowi Sztukateria za egzemplarz recenzencki.




wtorek, 7 czerwca 2011

To jest ważne

Co jest ważne? 
Wartości w twoim życiu

Uwe Böschemeyer

Worauf es ankommt. Were als Wegweiser
Tłumaczenie: Juliusz Zychowicz
Wydawnictwo WAM 
Kraków 2011
322 strony
**********
Pierwsze zdanie:
Wędrówka ma pewien cel.

Ostatnie zdanie:
Istnieją konkretne formy pracy - o tym też wiesz.

**********
Układanie hierarchii wartości jest dla człowieka niezwykle istotnym procesem. W jakimś momencie życia każdy z nas zadaje sobie pytanie, co jest dla niego ważne, co stanowi największą wartość. Książka Co jest ważne? Wartości w twoim życiu Uwe Böschemeyera, ewangelickiego teologa, filozofa, psychologa i psychoterapeuty, jest doskonałą pomocą w podjęciu tak ważnego kroku jak zastanowienie się nad tym, co jest istotne dla nas i zdefiniowanie swoich własnych wartości. 

Autor w żaden sposób nie narzuca swojego światopoglądu, ale rzetelnie i rzeczowo wyjaśnia mechanizmy zachodzące we wnętrzu człowieka. Daleki jest jednak od przedstawiania rozbudowanych wywodów psychologicznych. Są to po prostu krótkie wyjaśnienia i opisy tego, co może dziać się w nas na co dzień zupełnie podświadomie, czego nie nazywamy i nad czym się nie zastanawiamy. W książce znajdziemy na przykład wskazówki dotyczące tego, jak żyć teraźniejszością, jak przezwyciężać stres, przygnębienie, nałóg; przeczytamy o odpowiedzialności za siebie, o sensie, nadziei, wierze w siebie, o godzeniu się z upływającym czasem.

Nie jest to książka „do poduszki”. Zebrane myśli i pytania, skłaniające do rozmyślań, sprawiają, że książka może być używana na co dzień jako podręcznik do pracy nad sobą. Na pewno niejedna osoba znajdzie w niej pytania i wskazówki przydatne w trudnych sytuacjach życiowych. Odkrywanie tego, co dla nas ważne, jest nieustannym dynamicznym procesem. Nawet jeśli wydaje nam się, że mamy stabilne, niezmienne wartości, niejednokrotnie życie zmusza nas do zweryfikowania swojego spojrzenia na rzeczywistość, a to zwykle nie przebiega bezboleśnie. A żeby przetrwać potrzebne są konkretne rozwiązania i wsparcie. W książce Uwe Böschemeyera znajdziemy jedno i drugie. 

Autor dedykuje swoją książkę Co jest ważne? ludziom, którzy chcą kształcić swoją osobowość i rozumieć więcej, poszukują sensu, muszą zacząć od nowa, muszą się zmierzyć z trudną sytuacją lub pracują z ludźmi. Krótko mówiąc, dla tych, dla których dobre życie jest wielką wartością.
***********
Moja ocena: 5,5/6

Dziękuję bardzo wydawnictwu WAM i portalowi Sztukateria za egzemplarz recenzyjny.


niedziela, 15 sierpnia 2010

Lektor

Bernhard Schlink - Lektor

Tytuł oryginału: Der Vorleser
Tłumaczenie: Karolina Niedenthal
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2009
ISBN: 978-83-7495-645-1
Stron: 168

****************

Hanna jest piękna, pociągająca i znacznie starsza od piętnastoletniego Michaela, który zakochuje się w niej bez pamięci. Chłopak zaczyna bywać w jej domu. Ich romans szybko przeradza się w namiętność, a częścią miłosnego rytuału staje się czytanie książek - on zostaje jej lektorem, ona dzięki niemu mniej dotkliwie odczuwa samotność.
Pewnego dnia znika bez śladu.

Mija kilka lat. Michael, już student prawa, spotyka Hannę na sali sądowej. W trakcie procesu poznaje mroczną przeszłość swojej ukochanej. Stopniowo uświadamia sobie, że Hanna, strażniczka w obozie koncentracyjnym, ukrywa prawdę, której wstydzi się bardziej niż popełnionych zbrodni.
opis z okładki

****************

Miejsce akcji: Berlin
Bohaterowie: piętnastoletni Michael Berg - lektor, trzydziestosześcioletnia Hanna Schmitz, Sophie, Gertruda - żona Michaela
Hasła: dom na Bahnhofstrasse, konduktorka, rozliczanie, rozprawy sądowe, więzienie, Odyseja - audiobook :-)
****************
Zbyt oczywiste, dużo wcześniej przed rozwiązaniem 'tajemnic' podejrzewałam, w czym jest rzecz. Ale generalnie ciekawe studium - uczuć, rozliczania z przeszłością, sumieniem.

Moja ocena: 4/6

Kit o miłości i śmierci by Suskind

Patrick Süskind - O miłości i śmierci

Tytuł oryginału: Über Liebe und Tod
Tłumaczenie z niemieckiego: Ryszard Wojnakowski
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2009
ISBN: 978-83-247-0941-0
Ilość stron: 70
 ********************

Błyskotliwy esej autora słynnego "Pachnidła". Jak można odczuwać i określać jako najwyższe szczęście coś, co nas ogłupia? - pyta Suskind, zastanawiając się nad naturą miłości. Co za tajemniczy związek łączy miłość i śmierć? Dlaczego śmierć jest wciąż tematem tabu? Autor daje przykłady z życia, literatury, sztuki i religii, o której pisze bez nabożnej czci. Ciekawe, przewrotne, ironiczne, inteligentne i - niepokorne.

********************
No i teraz już wiem - Suskinda nie zrozumiem i już nawet nie będę próbować. Po Pachnidle, które odrzuciłam z obrzydzeniem, dałam autorowi jeszcze jedną szansę. Na próżno. Co prawda esej udało mi się zmęczyć w całości, ale czułam się zmęczona i zdegustowana. Bez komentarza.

Podaję link do artykuł, którego autor wnikliwie analizuje esej Suskinda - dużo ciekawsze niż sam Suskind. 

Moja ocena: 0/6