Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roma Ligocka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roma Ligocka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2013

10/2013 Dobre dziecko - Roma Ligocka

Wydawnictwo Literackie
Wydano w listopadzie 2012
294 strony
Literatura polska
Gatunek: autobiografia, wspomnienia

Można powiedzieć, że najnowsza powieść Romy Ligockiej Dobre dziecko jest kontynuacją niezwykle popularnej Dziewczynki w czerwonym płaszczyku. Tym razem jest to garść wspomnień o jej życiu w latach pięćdziesiątych w Krakowie opisana z perspektywy nastolatki.

Nie są to proste wspomnienia. Roma Ligocka dzieli się bardzo osobistymi przeżyciami, przykrymi doświadczeniami, ciężkim zmaganiem z rzeczywistością, trudnościami w relacjach z matką, z rówieśnikami. Dzieli się swoim cierpieniem, wyobcowaniem, samotnością. Przyznaje się do braku umiejętności okazywania uczuć, do przeżywania cierpienia, do ciągłego poszukiwania miłości i akceptacji. Pokazuje, jakie spustoszenie zostawia w człowieku trauma przeżyć wojennych. Mogłoby się wydawać, że skoro nie doświadczyliśmy wojny, nasze przeżycia nie mają nic wspólnego. Nic bardziej mylnego – wartości i spostrzeżenia, jakimi dzieli się autorka, są ponadczasowe. Trud dojrzewania, pozorny brak zrozumienia w relacji między matką a córką, próby zrozumienia „świata dorosłych”, pragnienie akceptacji, zamykanie się we własnym, bezpiecznym świecie – to zawsze dotyczy młodych wkraczających w dorosłość. Sądzę, że niejedna osoba odnajdzie część siebie, czytając Dobre dziecko.

Nie byłam w stanie przeczytać tej powieści w całości od razu – zbyt mocno ją przeżywałam. Może dlatego, że czytałam prawie wszystkie książki Romy Ligockiej i mam wrażenie, że dobrze ją znam. Czytanie o jej bolesnych przeżyciach wywoływało dużo emocji. Musiałam dawkować sobie te bardzo osobiste, bolesne wspomnienia. Łagodzącym przerywnikiem były fragmenty pamiętnika babci Romy Ligockiej, w których autorka wspomina lepsze, przedwojenne czasy.

Trzeba odwagi, aby aż tyle siebie pokazać światu. Oby jak najwięcej osób skorzystało z tych cennych refleksji.


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzencki.


wtorek, 13 grudnia 2011

Księżyc nad Taorminą - Roma Ligocka - odsłona druga...

Nie tak dawno zamieściłam na bukowniczku opinię o nowej książce mojej ulubionej pisarki Romy Ligockiej „Księżyc nad Taorminą”.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że moje teksty cieszą się taką popularnością, że są nie tyle cytowane, co bez zastrzeżeń przyjęte i podane jako własne...

A oto na podstawie czego tak sądzę:

Otóż środkowy akapit mojego tekstu składał się z następujących zdań, które poniżej przeplatam na zielonym tle z dzisiejszym ZNALEZISKIEM.  

1. Jak zwykle felietony te są zatrzymaniem się nad kawałkiem codzienności, który autorkę w jakiś sposób poruszył i który z jakiegoś powodu skłonił ją do tego, aby podzielić się swoimi odczuciami z czytelnikiem.
"Felietony Romy Ligockiej to okruszki z jej życia, kawałki codzienności - wszystko pięknie ilustrowane rysunkami Autorki."
(o rysunkach wspomniałam we wcześniejszym akapicie)

2. Zapiski te są więc bardzo osobiste.
"Pisarka dzieli się z nami swoimi odczuciami i spostrzeżeniami, zapiski są bardzo osobiste."

3. Niezwykła wrażliwość autorki i jej wnikliwe spojrzenie na drugą osobę, przypadkowo spotkanego człowieka, czy reakcja na konkretną sytuację skłaniają do przemyśleń.
Odzwierciedlają wrażliwość pani Romy, otwarcie na innych ludzi, jej otwarcie na życie. 

4. W książce jest ogromny spokój, nie ma pośpiechu.
"Zapiski są niespieszne, pełne zadumy i refleksji, ale również pełne radości życia."

I reszta: Jest pochylnie się nad sobą samą, nad spotkanym człowiekiem, nad pięknym miejscem; jest radość i smakowanie życia, szukanie tego, co dobre i wartościowe. Jest też wymieniony element podróży. Nie jest to jednak książka podróżnicza, mimo że dotyczy podróży. Chodzi tu jednak o tę jedyną i niepowtarzalną podróż, jaką jest życie każdego z nas. Bo przecież każdy chciałby pewnie znaleźć dla siebie najlepsze miejsce.
Bo przecież to życie jest naszą wielką, indywidualną podróżą i to od nas zależy jak ją spędzimy ! Trzeba korzystać z życia i przeżyć je jak najpełniej, bo mamy je tylko jedno….

No to jeszcze zestawienie bezpośrednie:

Mój tekst:
Jak zwykle felietony te są zatrzymaniem się nad kawałkiem codzienności, który autorkę w jakiś sposób poruszył i który z jakiegoś powodu skłonił ją do tego, aby podzielić się swoimi odczuciami z czytelnikiem. Zapiski te są więc bardzo osobiste. Niezwykła wrażliwość autorki i jej wnikliwe spojrzenie na drugą osobę, przypadkowo spotkanego człowieka, czy reakcja na konkretną sytuację skłaniają do przemyśleń. W książce jest ogromny spokój, nie ma pośpiechu. Jest pochylnie się nad sobą samą, nad spotkanym człowiekiem, nad pięknym miejscem; jest radość i smakowanie życia, szukanie tego, co dobre i wartościowe. Jest też wymieniony element podróży. Nie jest to jednak książka podróżnicza, mimo że dotyczy podróży. Chodzi tu jednak o tę jedyną i niepowtarzalną podróż, jaką jest życie każdego z nas. Bo przecież każdy chciałby pewnie znaleźć dla siebie najlepsze miejsce.

ZNALEZISKO:
"Felietony Romy Ligockiej to okruszki z jej życia, kawałki codzienności - wszystko pięknie ilustrowane rysunkami Autorki. Tytułowa Taormina to niezwykłe miejsce u stóp Etny, malownicze, pełne krętych uliczek, pięknych plaż i niebieskiego morza.
Pisarka dzieli się z nami swoimi odczuciami i spostrzeżeniami, zapiski są bardzo osobiste. Odzwierciedlają wrażliwość pani Romy, otwarcie na innych ludzi, jej otwarcie na życie.
Zapiski są niespieszne, pełne zadumy i refleksji, ale również pełne radości życia.
Bo przecież to życie jest naszą wielką, indywidualną podróżą i to od nas zależy jak ją spędzimy! Trzeba korzystać z życia i przeżyć je jak najpełniej, bo mamy je tylko jedno…."


I jak w takiej sytuacji odpierać argumenty osób, które twierdzą, że opinie na książkowych blogach są w zasadzie takie same? No, rzeczywiście są, skoro są tacy, którzy je powielają i - zamiast pisać o własnych odczuciach - wykorzystują pracę innych. 

Taka recenzja to niby żaden skarb, ani żadne wielkie odkrycie, a jednak wykorzystanie jej w taki sposób wzbudziło we mnie ogromny niesmak. 

Mimo to gratuluję umiejętności redagowania tekstów.

A może mi się tylko coś przywidziało???

środa, 7 grudnia 2011

Księżyc nad Taorminą – Roma Ligocka



Księżyc nad Taorminą

Roma Ligocka

Wydawnictwo Literackie
Kraków 2011
194 strony
*****************
 Pierwsze zdanie:
"Tobie zawsze zdarzają się jakieś dziwne i zabawne rzeczy", mówią znajomi z mieszaniną niedowierzania i zazdrości.
Ostatnie zdanie:
I muszę przyznać, że z biegiem czasu te dodatkowe dwadzieścia coraz bardziej zaczyna mi się podobać.
*****************
Niektóre miejsca: 
Polska - Kraków
Francja - Nicea
Włochy - Sycylia - Taormina
Ameryka Południowa - Argentyna
*****************
Roma Ligocka już od długiego czasu figuruje na liście moich ulubionych pisarzy. Tym razem również z niecierpliwością czekałam na kolejny zbiorek jej felietonów. I oto jest! Tym razem książka nosi tytuł Księżyc nad Taorminą. Tak więc już pierwsze zetknięcie z książką i sam tytuł wywołuje niezwykłe skojarzenia. Sycylijskie miasteczko Taormina jest bowiem uważane za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Podobnie jak poprzednie zbiorki - Znajoma z lustra, Kobieta w podróży, Tylko ja sama, Czułość i obojętność - książka ta jest ubogacona rysunkami autorki.

Jak zwykle felietony te są zatrzymaniem się nad kawałkiem codzienności, który autorkę w jakiś sposób poruszył i który z jakiegoś powodu skłonił ją do tego, aby podzielić się swoimi odczuciami z czytelnikiem. Zapiski te są więc bardzo osobiste. Niezwykła wrażliwość autorki i jej wnikliwe spojrzenie na drugą osobę, przypadkowo spotkanego człowieka, czy reakcja na konkretną sytuację skłaniają do przemyśleń. W książce jest ogromny spokój, nie ma pośpiechu. Jest pochylnie się nad sobą samą, nad spotkanym człowiekiem, nad pięknym miejscem; jest radość i smakowanie życia, szukanie tego, co dobre i wartościowe. Jest też wymieniony element podróży. Nie jest to jednak książka podróżnicza, mimo że dotyczy podróży. Chodzi tu jednak o tę jedyną i niepowtarzalną podróż, jaką jest życie każdego z nas. Bo przecież każdy chciałby pewnie znaleźć dla siebie najlepsze miejsce.

Najbliższe tym razem wydały mi się dwa felietony: tytułowy Księżyc nad Taorminą oraz Najlepsze życzenia. W pierwszym z nich autorka dodaje odwagi tym, którzy nie boją się iść pod prąd. „Piękno świata – wszystkim nam jednakowo jest ofiarowane i dostępne. A jednak tak wielu nie potrafi tego zobaczyć ani przeżyć”. [str. 82] Felieton Najlepsze życzenia z kolei rozpoczyna się ciekawym pytaniem: „Jakie jest twoje ulubione słowo?”. Gdybym miała odpowiedzieć, trudno by mi było zdecydować się na jedno... Zdecydowanie jednym z nich jest to, które jest ulubionym słowem autorki. A co to jest – przekonajcie się sami. Zachęcam. :-)
*******************
Moja ocena: 6/6

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzyjny.


sobota, 6 lutego 2010

Znajoma z lustra - Roma Ligocka


Wydawnictwo Literackie
Kraków, 2006
ISBN 83-08-03868-9

********************************************************************************
Po przeczytaniu trzeciej książki Romy Ligockiej już wiem na pewno, że będę do nich wracać, a te książki, których jeszcze nie czytałam, przeczytam na pewno.
Felietony ze "Znajomej z lustra" chciałabym mieć zawsze pod ręką. Pod wieloma, choć nie pod wszystkimi, przemyśleniami autorki mogłabym się podpisać. Dobrze móc w trudnych chwilach wesprzeć się czyimś optymizmem. Zazdroszczę pani Romie umiejętności dostrzegania piękna życia mimo trudów życia, zwłaszcza że akurat ją to życie doświadczyło w sposób szczególny. Większość z nas nie jest nawet w stanie wyobrazić sobie okrucieństwa wojny i tego, jak wiele ono w człowieku zostawia.