Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Rivers Siddons. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anne Rivers Siddons. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 sierpnia 2010

Nora, Nora

Anne Rivers Siddons - Kuzynka Nora

Tytuł oryginału: Nora, Nora
Tłumaczenie: Krystyna Chmiel
Wydawnictwo: Libros
Rok wydania: 2001
Seria: Historie ludzkie
ISBN: 83-7311-105-0
Ilość stron: 271

******************

Nora przybywa do miasteczka Lytton w stanie Georgia. Pali papierosy, ubiera się cudacznie, jeździ różowym krążownikiem szos marki Thunderbird. Kim jest ta ekscentryczna kobieta?

Nastolatka Peyton, wychowana przez owdowiałego ojca, chce go mieć tylko dla siebie, a na pewno nie zamierza dzielić się nim z daleką kuzynką Norą, która tego lata wtargnęła w jej życie. Po początkowym buncie przywiązuje się jednak do kuzynki, która wnosi do domu więcej życia, a jej ekscentryczne zachowanie ożywia senną atmosferę miasteczka. Wkrótce jednak dziewczynka zaczyna podejrzewać, że Nora skrywa jakąś tajemnicę, która gna ją z miejsca na miejsce. Szokująca prawda wychodzi na jaw. Nora znika. Czy Peyton zechce i potrafi ją odnaleźć?
Opis z okładki
**************

- Poderwałaś żołnierza i poszłaś z nim na przystanek?
Według kodeksu moralnego ciotki Augusty przebywanie na przystanku autobusowym znajdowało się na drugim miejscu w rzędzie największych wykroczeń zaraz po siadaniu na desce klozetowej w publicznej toalecie. No a spacerowanie z żołnierzami było w ogóle nie do pomyślenia! (Peyton)

**************

- (...) Wszyscy wielcy ludzie pisali pamiętniki, niektórzy przez całe życie... Skąd możesz wiedzieć, co myślisz, jeśli tego nie zapiszesz? Jak inaczej zapamiętasz, kim byłaś przedtem? (Nora)

**************

- Daj spokój. W końcu i tak się tam dostanie [kot], ale za to nauczy się robić to samemu. Jeśli przyzwyczaisz go do podnoszenia, kiedy tylko zamiauczy, to do końca życia będzie miauczał, żeby go podnieść. Tak kotom, jak i ludziom, trzeba pozwolić dojść do wszystkiego samodzielnie... (Nora)

**************

- To duża sztuka, tylko być i nic więcej. Musisz się tego nauczyć, ale obawiam się, że ani tatuś, ani ciotka Augusta nie pomogą ci w tym, więc muszę to wziąć na siebie. Pierwszy etap to rozkoszować się tym, co widzisz wokół siebie, słuchać wszystkich dźwięków, napawać się zapachami... (...) A tam na rogu kwiaciarka sprzedaje narcyzy i żonkile. Kupić ci trochę?
- Po co? Przecież zaraz zwiędną.
- Ale zanim zwiędną, będą jeszcze długo piękne! - Nora kupiła duży pęk żółtych, strzępiastych żonkili, jeszcze wilgotnych od porannej rosy, i wręczyła bukiet Peyton.
- Nie przepuszczaj nigdy okazji do sprawienia radości twoim zmysłom. (Nora i Peyton)

*************

- Myślę, że każdy prędzej czy później utraci to, co kocha - wyszeptała. - Ale i tak ludzie będą kochać, bo...
- Bo co?
- Bo nic innego im nie zostało! - dokończyła i wybuchnęła płaczem. (Peyton i Frazier - jej ojciec)

**************
Wieczorem zapisała w swoim pamiętniku: "Dlaczego, jeśli ma się jedno, nie można mieć drugiego?". (Peyton)

**************

- Nikt nie jest tak naprawdę do końca bezpieczny ani wolny. Jesteśmy tylko ludźmi. I tego nie przeskoczymy. Chcielibyśmy za wszelką cenę być silni, wolni, bezpieczni czy jacyś tam jeszcze, a i tak jesteśmy jedynie sobą. Musi nam to wystarczyć, bo tak właśnie ma być. Tak, a nie inaczej.
- Nie przypuszczam, żebym wiedziała, jak to sie robi. Nie wiem nawet, kim sama jestem.
- To jest właśnie to, co robimy. Próbujemy oddać tę odrobinę, którą mamy, komuś, kto nie ma nawet i tego. Ten ktoś z kolei próbuje oddać nam to, co ma, a czego my nie mamy. Na tym polega miłość. Ty też to potrafisz. Już to robisz. (Frazier i Peyton)
**************

Bohaterowie: Peyton McKenzie, Frazier - ojciec Peyton, Nora Findlay, ciotka Augusta, Clothilde and Chloe, Ernie, Boot, babcia Agnes

Miejsce akcji: miasteczko Lytton pod Atlantą
**************
Nora zdobyła moją sympatię swoją oryginalnością, odwagą, posiadaniem własnego zdania, ekstrawagancją, przekraczaniem granic, swobodą zachowania, a jednocześnie trzymaniem się ściśle przyjętych przez siebie zasad,poleganie na własnym rozsądku, a nie opinii innych, szczerością, umiejętnością rozmawiania o tym, co w środku, dostrzeganiem piękna świata, radością życia, chęcią niesienia pomocy  innym, traktowaniem wszystkich na równi.

Moja ocena: 5,5/6


**************


środa, 12 maja 2010

Wyspa i ucieczka

Uciekłam na wyspę - Anne Rivers Siddons



Seria: Historie ludzkie
Tłumaczenie: Zofia Uhrunowska-Hanasz
Tytuł oryginału: Up Island
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 1999
ISBN: 83-7227-171-2
Liczba stron: 432
Bohaterowie: Molly, Tee, Teddy, Karolina, Dennis, matka Molly, Tim - ojciec Molly, Livvy, Bella, Luz, pies Łazarz, łabędzie Charles i Di

Miejsce akcji: Atlanta, Vineyard

************

Molly Rediwne, dobrze sytuowana mieszkanka Atlanty, matka dwojga dorosłych dzieci, przypadkowo dowiaduje się o zdradzie męża. Postanawia za wszelką cenę ratować rodzinę. Tee jednak nalega na rozwód, chcąc poślubić młodą kochankę. Załamana Molly przyjmuje zaproszenie przyjaciółki na wyspę Martha’s Vineyard. Nawet nie przypuszcza, że zostanie tam wciągnięta w tajemnicze, mroczne sprawy obcych ludzi. Nie wie też, że odnajdzie na wyspie i stworzy sobie nową, niekonwencjonalną rodzinę…

Wciągająca, z nerwem napisana powieść psychologiczno-obyczajowa. Chwilami gorzka, chwilami zabawna, napisana jędrnym, sugestywnym językiem.
Opis z okładki
 
 ************
Dlaczego sięgnęłam po tę książkę?

Po pierwsze - z powodu wyzwania Amerykańskie Południe.
Po drugie - z powodu serii Historie ludzkie.
Po trzecie - z powodu tytułu - nie dość że ucieczka, to jeszcze wyspa.
Po czwarte - nigdy wcześniej nie czytałam nic Anne Rivers Siddons, czyli czysta ciekawość.

Czy było warto?

Tak, warto było.
Co prawda Południa w tej książce tyle co kot napłakał i można by dyskutować, czy jest ona właściwą pozycją na liście lektur wyzwania Amerykańskie Południe. Trochę banalnych zdarzeń rodzinnych w Atlancie i tyle. To co najciekawsze dzieje się dopiero na wyspie. Trochę długo trzeba czekać na ciekawe wydarzenia. Książka wciągnęła mnie dopiero po przeczytaniu 250 stron, a jest ich ponad 400... Za to zdarzenia z życia na wyspie już nie są banalne. Rzeczywiście jest to ludzka historia , która mogła zdarzyć się naprawdę. Mimo niepokoju i problemów rodzinnych opisanych w pierwszej części (czyli tej z Atlanty), książka jest spokojna. Mimo zmagania z nietypowymi codziennymi obowiązkami, możemy obserwować główną bohaterkę bez niepokoju, podziwiając jej determinację i wytrwałość. Możemy czerpać z mądrości ojca Molly, który w Atlancie dla mnie nawet nie zaistniał. Dopiero na wyspie stał się kimś wartym podziwu. Dodatkowo piękny styl i barwne opisy przyrody pozwalają się wyciszyć i poddać nastrojowi. Fajne jest też to, że przez całą książkę snujemy domysły - jest sporo poplątania i nie bardzo wiadomo, w którym kierunku obrócą się sprawy. Najważniejsze jest na końcu...

Moja ocena: 4,5/6

************

Przegrywać ze śmiercią jest bardzo trudno, przegrywać z życiem niewiele łatwiej. [str. 313]
************
Kiedy będziesz w moim wieku (ojciec Molly), zrozumiesz, że śmierci nigdy nie jest dość - rzekł ojciec apatycznie. - Zawsze jeszcze może być więcej. I nie da się jej powstrzymać. Jedyne, co można zrobić, to jakoś przyzwoicie próbować sobie z tym radzić. [str. 351]
************
Najgorsze cierpienie rodzi się nieuchronnie z miłości. [str. 361]
************
Nie chciałem życia, które nie jest życiem, tak samo jak nie chciałem uczyć się rezygnacji, dopóki nie będzie to absolutnie konieczne. Może dla Tima jest to właśnie w tej chwili absolutnie konieczne. Wiem z doświadczenia, że trzeba zejść aż do rezygnacji, żeby skończyć ze wszystkim, co nie jest życiem, zanim się zacznie rozumieć, na czym ono polega (...). Tam człowiekowi nie można towarzyszyć. Nikt nie może. Bo tylko on decyduje, w którym momencie wyruszy stamtąd dalej.
- O ile podejmie taką decyzję.
- O ile. [str. 396]
 ************
Człowiek nigdy nie wróci do tego, czym był, zanim kogoś pokochał.. [str. 415]