Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alice Munro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alice Munro. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2013

53/2013 Drogie życie - Alice Munro


Tytuł oryginału: Dear Life
Tłumaczenie: Agnieszka Kuc
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2013
408 stron
Literatura kanadyjska
Gatunek: opowiadania

Gdybym miała decydujący głos wśród osób przyznających Nagrodę Nobla, to Alice Munro niewątpliwie by ją dostała.

Jestem po lekturze ostatniego zbioru opowiadań Alice Munro. Tym razem wpadł mi w ręce zbiorek Drogie życie i spokojnie mogę stwierdzić, że ta kanadyjska pisarka to prawdziwa mistrzyni w pisaniu opowiadań. I choć wcześniej czytałam tylko Taniec szczęśliwych cieni i choć zwykle raczej powstrzymuję się przed ochami i achami, jeśli nie znam większej części twórczości autora, w tym wypadku nie mam żadnych wątpliwości. Tyle, ile Alice Munro potrafi przekazać w tej krótkiej formie w bardzo prosty sposób i tyle emocji, ile wywołuje, wydaje mi się nieczęsto spotykaną umiejętnością.

Zadziwiające jest to, że to co napisałam o Tańcu szczęśliwych cieni – debiutanckim zbiorku Munro, doskonale można by dopasować również do jej ostatniego zbioru – z małymi zmianami. Spajające motywy, niedopowiedzenia, zaskakujące zakończenia, zwyczajni bohaterowie, problemy bohaterów aktualne w każdych czasach, uniwersalność, prostota, dbałość o szczegóły.

Bohaterowie opowiadań Munro to zwykli ludzie, wśród których niejeden czytelnik odkryje wiele swoich cech, rozterek, problemów, odczuć. W każdym z nich jest coś, co każe czytelnikowi zatrzymać się na chwilę zastanowienia. Każde z nich zakończone jest w taki sposób, że można sobie dopowiedzieć swój własny dalszy ciąg. Pozostawienie takiej możliwości bardzo mi się podoba. Dzięki temu te opowiadania wcale tak szybko się nie kończą, ale trwają w czytelniku jeszcze przez jakiś czas po przeczytaniu.

Opowiadania Munro zdają się zawierać niesamowicie dużo szczegółów. Przez cały czas towarzyszyło mi zadziwienie nad tym, jak to możliwe, że na kilkunastu stronach można tak wiarygodnie i szczegółowo przedstawić wewnętrzne odczucia bohaterów i zbudować emocje.

Nie podoba mi się tylko jedno – ten zbiór opowiadań jest podobno ostatnim w dorobku kanadyjskiej pisarki, która niedawno zapowiedziała koniec pisarskiej kariery. Wygląda więc na to, że poznałam opowiadania debiutanckie i opowiadania kończące karierę. Jedne i drugie świetne


Książkę tę zaliczam do wyzwania osobistego: Lista nr 1 - Chyba tylko ja nie czytałam
oraz
do wyzwania Book-Trotter - literatur kanadyjska


 Bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzyjny.

niedziela, 10 lutego 2013

17/2013 Taniec szczęśliwych cieni – Alice Munro

Tytuł oryginału: Dance of Happy Shadows and Other Stories
Tłumaczenie: Agnieszka Kuc
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2013
356 stron
Literatura kanadyjska
Gatunek: opowiadania 

Lubię opowiadania. 

Przypomniałam to sobie ostatnio dzięki zbiorowi opowiadań Taniec szczęśliwych cieni kanadyjskiej pisarki Alice Munro, wymienianej jako kandydatki do Nagrody Nobla. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Munro, choć wydane wcześniej Widok z Castle Rock czy Zbyt wiele szczęścia figurują od dawna na mojej liście "Chcę przeczytać". Może dobrze się stało, że nie trafiły wcześniej w moje ręce, bo dzięki temu rozpoczęłam poznawanie twórczości Munro od jej debiutu z 1968 roku. A debiut ten uważam za bardzo udany.


Taniec szczęśliwych cieni to tytuł ostatniego z piętnastu opowiadań. Ich bohaterowie to zwyczajni ludzie wiodący zwyczajne życie, przeżywający zwyczajne rozterki, zmagający się z codziennymi problemami. Co ciekawe, w trakcie czytania nie zorientowałam się, że książka ta została napisana tak dawno. Owszem, są sukienki z koronkami i gorsety, ale problemy bohaterów wydają się bardzo aktualne, co świadczy o ponadczasowym charakterze tych opowiadań. Myślę też, że jak na tamte czasy (druga połowa XX wieku), to opowiadania te są bardzo odważne. Munro pisze o zawiedzionej miłości, trudnych relacjach między ludźmi, przemijaniu, różnicach w postrzeganiu rzeczywistości. Najbardziej podobały mi się opowiadania: Dzień motyla, Czerwona sukienka, Biuro i tytułowy Taniec szczęśliwych cieni.


W kilku opowiadaniach zaskoczyło mnie zakończenie. Wydawało mi się, że opowiadanie jest niedokończone, że historia nie może się tak skończyć. Może, jak najbardziej może. Bo u Munro nie liczy się dalszy ciąg, ale ‘tu i teraz’. Ważne są bieżące odczucia bohaterów.


Opowiadania Alice Munro to z pozoru proste, codzienne, życiowe historie. Niby podobne, a jednak różne. Niby zupełnie odrębne, a jednak coś je łączy. Łączy je ukazywanie skomplikowanej ludzkiej natury, skłonności człowieka do skrywania tajemnic, poczucie tego, że w każdym człowieku jest to wewnętrzne „coś”, do czego nikt inny nie ma dostępu. W każdym opowiadaniu jest jakiś sekret, niedopowiedzenie, coś, o czym nie należy, nie powinno się, nie wypada, nie chce się mówić... Bo każdy ma prawo do własnych tajemnic.

Oszołomiona, tak jak one, ukryłam wszystkie sekrety na dnie serca i nigdy ich nie wyjawiłam. [str. 72]
Po prostu czekała, aż przyjdę do domu i opowiem jej o wszystkim, co się zdarzyło. A ja nigdy przecież tego nie zrobię. Nigdy. [str. 256]
Styl, jakim posługuje się Munro, charakteryzuje wnikliwość, precyzja w opisywaniu szczegółów, a jednocześnie prostota i oszczędność. Piękny, plastyczny język pobudza wyobraźnię i sprawia, że nietrudno wyobrazić sobie klimat kanadyjskiego miasteczka. Mimo prostego przekazu każda z historii ma w sobie coś, nad czym trzeba się zatrzymać. 

Jak najbardziej polecam!


Wyzwanie osobiste (luty/2013) Lista nr 1 "Chyba tylko ja nie czytałam..."

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzencki.