Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sidonie-Gabrielle Colette. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sidonie-Gabrielle Colette. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 kwietnia 2012

Klaudyna odchodzi - Sidonie-Gabrielle Colette


Wydawnictwo W.A.B.

Warszawa 2011
184 strony
Tytuł oryginału: Claudine s’en va
Tłumaczenie: Krystyna Dolatowska
*****************
Pierwsze zdanie:
Początek: Nie ma go! Nie ma go!
Ostatnie zdanie:
Koniec: Wszystko to jest życie, czas, co płynie, nadzieja cudu czekającego za każdym zakrętem drogi, cudu, w który wierząc, wyrywam się stąd.
*************

Klaudyna odchodzi to czwarta i ostatnia książka z cyklu o Klaudynie, autorstwa Sidonie-Gabrielle Colette, a druga, którą czytałam oprócz Klaudyny w Paryżu. Mimo że polubiłam trzpiotowatą, bezpruderyjną, odważną Klaudynę, ostatnia część cyklu, z inną główną bohaterką, bardziej przypadła mi do gustu.

Annie, jakże różna od dynamicznej, wyzwolonej, łamiącej wszelkie zasady Klaudyny, to kobieta oddana swemu mężowi, pozbawiona poczucia własnej wartości i pewności siebie, bojąca się podejmowania własnych decyzji i wyrażania swoich opinii, ugrzeczniona, pokorna, zaczyna dostrzegać w sobie kobietę – nie tylko taką, jaką być powinna w swym własnym mniemaniu i w przekonaniu swego męża, ale również taką, jaka jest naprawdę. 

Klaudyna odchodzi jest więc nie tylko powieścią wspaniale odzwierciedlającą obyczajowość przełomu XIX i XX wieku, ale również genialnym psychologicznym rysunkiem charakterów oraz powieścią o poszukiwaniu samego siebie i uświadamianiu sobie, kim się jest naprawdę, o przemianie i zmierzaniu ku niezależności. Klaudynę można więc w tej powieści uznać w tej powieści za postać drugoplanową – jej rola sprowadza się tu bowiem do osoby wspierającej Annie w dążeniu do niezależności. Gdyby jednak zapytać Annie o rolę Klaudyny w jej życiu, pewnie Klaudyna zostałaby wymieniona jako jedna z najważniejszych dla Annie osób. I cóż... Okazuje się, że kiedy Klaudyna odejdzie, życie będzie toczyć się dalej...

Klaudyna może i odeszła. Dzięki Colette pozostanie jednak wpisana na zawsze – mam nadzieję – w klasykę literatury. W każdej chwili można więc umilić sobie czas i podelektować się przecudnym językiem i pooddychać atmosferą paryskich salonów początku XX wieku.

No bo jak się nie zachwycić takimi cudeńkami jak poniżej... Zresztą już samo trzymanie tej książki w ręku to już przyjemność - okładka jest wykonana z papieru przypominającego w dotyku aksamit i doskonale pasuje do "salonowej" treści książki.
Przede mną przyszłość nieprzenikniona.
Wczoraj zjawiła się spowita od stóp do głów w obszerną pelerynę ze lśniącego srebrnego jedwabiu, tak hermetyczną i tak obyczajną, że byłam zdumiona. [str. 73]
Pan jest bardzo dobry i myśli sobie, że to może jaśnie pani zaszkodzić, ale już tam w babskich utrapieniach to mężczyźni nie mają żadnego rozeznania. Ja, jak mnie złapie newrlagia, zawsze biorę eter. [str. 58]

Krótko mówiąc:
nietuzinkowa, barwna, plastyczna
*****************
PODSUMOWANIE
O - okładka - aksamitna, świetnie dopasowana
C - ciekawa? - jak najbardziej
E - emocje? -są "charakterki", są i emocje ;-)
N - negatywy? -nie wiem, czy to coś negatywnego, ale trzeba się skupić, żeby zrozumieć, o co chodzi w tych salonowych rozgrywkach przekazanych mocno kwiecistym językiem; taka już specyfika stylu Colette :-)
A - ambitna? -biorąc pod uwagę czasy, w jakich została napisana, to jest to bardzo ambitne i nowatorskie spojrzenie na rzeczywistość, zwłaszcza na rolę kobiety

POLECAM:
- ambitnym czytelnikom zapoznającym się z kanonem klasyki literatury
- tym, którzy lubią dziewiętnastowieczny klimacik powieści, newralgię, eter, buldożki francuskie, etc.
- miłośnikom Klaudyny, którzy poznali ją we wcześniejszych powieściach Colette - bardzo zgrabne zakończenie serii

*****************
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

poniedziałek, 19 września 2011

Klaudyna w Paryżu - Sidonie Gabrielle Colette


Klaudyna w Paryżu
Sidonie Gabrielle Colette

Claudine à Paris

Tłumaczenie: Krystyna Dolatowska
Wydawnictwo W.A.B.
Kraków 2011
236 stron

*****************
Pierwsze zdanie:
  Dziś powracam do mego dziennika, którego pisanie musiałam przerwać w czasie choroby, w czasie ciężkiej choroby - bo zdaje się, że ja naprawdę byłam bardzo chora!
Ostatnie zdanie:
 I wracamy do mego pokoju, ja wtulona w jego ramiona, on unosząc mnie, jakby mnie porywał, oboje uskrzydleni i niemądrzy jak zakochani z romancy...
******************
Sidonie Gabrielle Colette to francuska pisarka żyjąca na przełomie XIX i XX wieku czyli czasów, gdy takie wybryki jak publiczny pocałunek dwóch kobiet, romans z własnym pasierbem czy wyjście za mąż trzy razy, nie uchodziły bez echa. Collette uważa się więc nie tylko za jedną z najpopularniejszych pisarek francuskich, ale również za znaną skandalistkę.

Moja przygoda z jej twórczością rozpoczęła się od przeczytania „Klaudyny w Paryżu”, drugiej spośród czterech książek z serii powieści zawierających wątki autobiograficzne. Nie ukrywam, że był to główny powód, dla którego sięgnęłam po tę książkę. Sylwetka odważnej, łamiącej liczne konwenanse, przeciwstawiającej się przyjętym normom Collette wydała mi się bardzo interesująca. Byłam ciekawa jak wiele z samej Collette będzie miała Klaudyna. Sądzę, że sporo:-)

W książce „Klaudyna w Paryżu” Collette opisała wydarzenia z życia dorastającej nastolatki oraz jej uczucia i marzenia towarzyszące jej w okresie wkraczania w dorosłe życie. Klaudyna to niepokorne dziewczę – nie pozwala innym sobą manipulować, nie przestrzega obowiązujących zwyczajów, mówi otwarcie o sprawach, które w tamtych czasach uważano za tematy tabu. Nie owija w bawełnę, nie przebiera w słowach. Łamanie przyjętych zasad wyraża między innymi mało kobiecym stylem ubierania się, zmianą fryzury czy czytaniem książek uznawanych za nieodpowiednie dla młodej kobiety. Jej relacje z ludźmi również pozostawiają wiele do życzenia – przyjaźń z Łusią, rozmowy z Marcelkiem, zauroczenie sporo starszym od siebie mężczyzną – w dzisiejszych czasach pewnie nie byłyby aż tak kontrowersyjne jak w ubiegłym wieku.

Udało mi się polubić tę dziewczynę z charakterkiem na tyle, że będę chciała jeszcze o niej poczytać. Lubię takie wyraziste postacie literackie, a Klaudyna zdecydowanie do nich należy.

Dodam jeszcze, że bardzo mi się podoba opracowanie graficzne całej serii. Przypuszczam, że pozostałe książki z tej serii również mają milutką w dotyku okładkę.
Polecam :-)

Zdjęcie z Wikipedii

*******************
Moja ocena: 5/6

Dziękuję bardzo Wydawnictwu W.A.B.
za egzemplarz recenzencki.