Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maroko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maroko. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 stycznia 2012

Krawcowa z Madrytu – Maria Dueñas


Krawcowa z Madrytu
Maria Dueñas 

Tytuł oryginału: El tiempo entre costuras
Tłumaczenie: Dorota Elbanowska
Świat Książki
Warszawa 2011
598 stron
*****************
 Pierwsze zdanie:
Mój los eksplodował za sprawą maszyny do pisania.
Ostatnie zdanie:
A może istnieliśmy, ale nikt nas nie zauważył, niewidocznych, lecz obecnych pod podszewką historii owych czasów, które upłynęły mi przy szyciu.
*****************
Miejsca akcji:
Hiszpania – Madryt
Maroko – Tanger, Tetuan
Portugalia – Lizbona

*******************
Bohaterowie:
Sira Quiroga, Dolores Quiroga, Ignacio Montes, Ramiro Arribas,  Rosalinda Fox, Juan Luis Beigbeder, Gonzalo Alavaro, Candelaria, Marcus Logan


*******************

Wróciłam właśnie z krótkiego wypadu do Pragi. Śmieszne, ale zabrałam tam ze sobą Krawcową z Madrytu. Lokalizacyjnie nie za bardzo to pasuje, ale wybrałam tę książkę na wyjazd ze względu na jej sporą objętość. Prawie sześćset stron miało być gwarancją zapewnienia sobie czytelniczej rozrywki nie tylko w drodze, ale i w trakcie wieczornego wypoczynku. I owszem – rozrywka była – i to niebylejaka. Debiut hiszpańskiej autorki Marii Dueñas okazał się niezwykle udany. Przymiotniki, jakimi mogę z czystym sumieniem opisać tę powieść, to: przemyślana, wciągająca, wzruszająca, niezwykła – krótko mówiąc – genialna. 

Tłem dla głównej akcji powieści są historyczne wydarzenia (poparte bogatą bibliografią, co nieczęsto zdarza się w powieściach), przedstawione w sposób bardzo rzeczowy i przystępny, idealnie wkomponowane w tekst, i mimo że nie jest ich mało, nie są w żaden sposób nużące czy niepotrzebne. Sposób, w jaki wszystko zostało poukładane, wydaje mi się bardzo przemyślany i uporządkowany. Główną bohaterką jest młoda dziewczyna, córka krawcowej, wychowana jedynie przez matkę, od dziecka uczona ciężkiej pracy. Maria Dueñas uczyniła jednym z jej marokańskich przyjaciół Feliksa, który dzielił się z Sirą swoją wiedzą. Nie jest to zwyczajna powieść historyczna z wątkiem miłosnym. Najbardziej wartościowe wydało mi się ukazanie procesu przemiany bohaterki z naiwnej, nierozsądnej dziewczyny, która szła jak w ogień za pozorami miłości w kobietę pełną samozaparcia, zdecydowaną, odważną, ambitną, uparcie dążącą do wyznaczonego celu. Sira pracowała nad sobą, wymagała od siebie i była wobec siebie bardzo stanowcza, nie załamywała się i nie poddawała. Jej postawa wzbudziła mój podziw.

Książka podzielona jest na trzy części, które nazwałabym czasem naiwności, czasem goryczy i ciężkiej pracy krawieckiej, czasem pracy na rzecz ojczyzny. Rozdziały na ogół kończą się w taki sposób, że nie przerwanie czytania właściwie graniczy z cudem, bo to właśnie owe zakończenia rozbudzają i tak już mocno poruszoną ciekawość. Dla przykładu: "W tym czasie nastąpiły wydarzenia, które na zawsze zmieniły moje życie." [str. 344]

Oprócz tego bezpośrednia opowieść krawcowej (narracja w pierwszej osobie) sprawia, że czytelnikowi trudno się zdystansować i – chcąc nie chcąc – emocjonalnie uczestniczy w wydarzeniach i towarzyszy Sirze w jej zmaganiach z rzeczywistością. Miałam wrażenie, że tyle razem przeżyłyśmy...

Jeśli więc uznacie za interesujący „patchwork” złożony z zawiedzionej miłości, kłamstwa, zdrady, wojny, decydentów, od których zależały losy państw, akcje szpiegowskie, ale i z przyjaźni, świata mody, odwagi, gotowości do walki o dobro ojczyzny, to zapewniam, że nie pożałujecie.
*****************
 Moja ocena: 6/6

Bardzo dziękuję wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz recenzencki.





środa, 2 listopada 2011

Dom Kalifa – Tahir Shah

Dom Kalifa. Rok w Casablance
Tahir Shah
The Caliph's House. A Year in Casablanca
Tłumaczenie: Małgorzata Glasenapp
Wydawnictwo Literackie
Warszawa 2011
462 strony

*****************
Pierwsze zdanie:
W zapadającym spokojnie zmierzchu krył się smutek.
Ostatnie zdanie:
Najbardziej jednak kojąca była myśl, że zostaliśmy zaakceptowani przez Maroko, przez naszych dozorców i przez Dom Kalifa.
******************
Miejsce akcji:
Maroko - Casablanca, Tanger
******************

Są ludzie, którzy potrafią pójść na wiele kompromisów i wytrwale realizować swoje marzenia pomimo przeciwności losu. Do takich osób należy Tahir Shah, angielski pisarz pochodzący z angielsko-afgańskiej rodziny, autor książki „Dom Kalifa”, który – zmęczony stresującą, galopującą codziennością w Anglii – postanawia przenieść z rodziną się na stałe do Casablanki. 

„Dom Kalifa” to prawdziwa historia, w której autor barwnym i niepozbawionym humoru językiem opisał swoje doświadczenia ze zmagań, jakie postawiło przed nim życie w marokańskiej rzeczywistości, kiedy jego własnością stała się owiana tradycją, lecz mocno nadwerężona upływem czasu, posiadłość Dar Chalifa. Tahir Shah to mężczyzna, który łatwo się nie poddaje. Ani przeogromne różnice kulturowe, ani niezrozumiałe tradycje i wierzenia, ani krzywdy doznawane niejednokrotnie od ludzi, ani bariera językowa, ani nawet lęk o rodzinę nie są w stanie odwieść Tahira od podjętego zamiaru. Maroko jest dla niego miejscem, w którym chce spędzić część – albo nawet resztę – swojego życia. Czym więc sąsiedztwo slumsów, plaga szczurów, nieżywe koty, złośliwość dżinnów, nieuczciwość i zabobonność zatrudnianych pracowników wobec wielkiego marzenia? Dodatkowym elementem, który motywuje Tahira, to wspomnienie o dziadku, któremu udało się osiedlić w Tangerze i który tam zginął.

Książka nie należy do najcieńszych, bo liczy ponad 460 stron, ale czyta się ją bardzo szybko, a świat dżinnów, barw i zapachów Orientu niesamowicie wciąga… Dodatkowym atutem książki jest prześliczne wydanie dopracowane w każdym szczególe – font tytułu na niebieskiej okładce przedstawiającej drzwi marokańskiego domu z charakterystycznymi kafelkami oraz font użyty w tytułach rozdziałów został wystylizowany na litery arabskie. Nawet numery stron mają drobny akcent orientalny. Każdy rozdział poprzedza przysłowie, które w jakiś sposób wiąże się z doznaniami opisywanymi w danym rozdziale. Dla ułatwienia zrozumienia arabskich pojęć na końcu książki zamieszczono słowniczek z wyjaśnieniami. Krótko mówiąc – genialne.

Jestem przekonana, że osoby, które przeczytałyby tę książkę w trakcie przeprowadzania remontu, nie narzekałyby nawet przez chwilkę. :-) Jedyne czego żałuję po przeczytaniu tej książki, to fakt, że nie mogę natychmiast wyruszyć do Casablanki… A polecam nie tylko remontującym. ;-)
*******************
Moja ocena: 6/6
Dziękuję bardzo Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzyjny.